Kazanie III – Kroki 8-12

Kazanie III – Kroki 8-12

1. Dwanaście zdań w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wywarło ogromny wpływ na miliony ludzi na całym świecie. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że milionom ludzi uratowały życie. Te dwanaście zdań to Dwanaście Kroków Anonimowych Alkoholików. Po małych zmianach (alkohol zastąpiliśmy naszym problemem i grzechem) Kroki stały się podstawą naszych rekolekcyjnych rozważań.

2. Dwa poprzednie wieczory poświęcone były, mówię to teraz w ogromnym skrócie, sprawom uznania naszej bezsilności wobec grzechu, oddania tego wszystkiego Bogu i pozwolenia, by On nas zmieniał. Było to siedem pierwszych Kroków.

3. Ostanie pięć Kroków odnoszą się do naszych relacji, do innych ludzi, oraz środków naszego duchowego wzrostu. Oto one: „8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim. 9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych. 10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów. 11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia. 12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym grzesznikom i ludziom z problemami, i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.” Tak jak poprzednio, niech staną się one kanwą naszych rozważań.

4. Na początek Krok ósmy i dziewiąty razem – z tej racji, że kroki te bardzo łączą się ze sobą. „Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.”

5. Rozpocznijmy od banału, że nikt nie jest samotną wyspą. To sprawa oczywista. Oczywistą rzeczą jest także wzajemny wpływ ludzi na siebie. Są tacy, którzy sieją wokół siebie dobro, zarażają innych optymizmem i uśmiechem. Bycie z nimi wprowadza w nasze życie pokój.

6. Są też inne relacje, które burzą nas pokój. Wprowadzają jakąś chmurę niepokoju, ciemności. Zachodzi z nami to samo, co w skrzynce jabłek, w której znajduje się zgniły owoc. Bardzo szybko zgnilizna przedostaje się na inne owoce. Z kim przestajesz takim się stajesz.

7. Krok ósmy i dziewiąty mówi, że to MY możemy być takim zgniłym owocem. Istotnie tak jest – nasz problem, nasz zamęt, nasz grzech rani nie tylko nas osobiście, ale także ludzi, którzy są wokół nas. Najczęściej jest tak, że najbardziej ranimy tych, którzy są nam najbliżsi.

8. W przypadku alkoholizmu, narkomanii, niewierności krzywda jest ewidentna, bardzo spektakularna. Nasze rozważania dotykają jednak przeciętnego ludzkiego życia, które może wolne jest od wielkich tragedii (chociaż różnie to bywa), ale nie jest wolne od grzechu, a przez to także staje się źródłem zranień.

9. W takich „normalnych” przypadkach często nie dochodzi do świadomości, że ranimy i krzywdzimy innych. Często można spotkać się z takim myślenie: „Nie piję, nie biję cię, pieniądze przynoszę – czego ty ode mnie chcesz.” Z jednej strony ocena, że jest się w porządku, a z drugiej ewidentna krzywda żony, która oczekuje zainteresowania, czułości, dzielenia się obowiązkami i choćby trudami wychowania dzieci. Kiedy tego nie otrzymuje – czuje się upokorzona , zraniona, skrzywdzona.

10. Kroki przypominają nam, że nie jesteśmy sami, że są przy nas inni. Często obdarzamy ich dobrem, ale bywa, niestety, i tak, że ich krzywdzimy.

11. Kroki mówią nam, by ułożyć listę takich osób. Wydawać, by się mogło, że jest to jakaś niestosowna biurokracja. Naprawdę jednak pomaga nam to uzmysłowić wagę tego problemu. To nie chodzi o to – by tak ogólnie stwierdzić, że owszem kogoś tam jakoś krzywdziliśmy, ale o to, by jasno stwierdzić, kogo dokładnie i w jaki sposób.

12. Uświadamiamy to sobie w tym celu, by te krzywdy zadośćuczynić, wynagrodzić, szkody naprawić. Tego domaga się sprawiedliwość. Postawa taka jest jednocześnie jakimś zewnętrznym wskaźnikiem naszego nawrócenia – człowiek żyjący w grzechu jest bardzo mocno skoncentrowany na sobie, nie widzi innych. Człowiek nawrócony otwiera oczy – zaczyna dostrzegać ludzi wokół siebie, zaczyna tez widzieć jak czasami potrafi ich krzywdzić.

13. Zadośćuczynienie to nie tylko sprawiedliwość i naprawa. To także ma niesłychany wpływ na nas samych. Mamy poczucie, że nasza wewnętrzna przemiana potrzebuje konkretu, odbudowy tego, co zostało zniszczone. Gdy człowiek się przemienia, to zmienia się nie tylko jego myślenie i jego serce, ale całe jego życie. A życie to ludzie, którzy są wokół nas.

14. Gdy rozpoczynamy nasze zadośćuczynienie okazuje się, że staje się to źródłem wielkiego dobra. Ludzie przebaczają, obdarzają nas na powrót zaufaniem, wzmacniają się więzi, buduje się miłość. Zadośćuczynienie może być też źródłem czegoś innego – cierpienia. Są ludzie, których skrzywdziliśmy i których nie ma. Chcielibyśmy powiedzieć – przepraszam – ale nie ma ich wśród żywych.

15. Są też tacy, którzy odeszli, z którymi nie mamy kontaktu. Wreszcie tacy, z którymi kontakt byłby dla nich jeszcze większym zranieniem. To jest źródło wielkiego cierpienia, ale też wielka lekcja. W tej lekcji poznajemy prawdę, że człowiek nie jest rzeczą, że jest wrażliwy, podatny na zranienia, że pewne sytuacje mogą zostawić ślad na całe życie i być nieodwracalne. Lekcja z przeszłości może być nam pomocą do mądrego przeżywania teraźniejszości i przyszłości.

16. Kolejny krok to nic innego jak to, co zwykle nazywamy rachunkiem sumienia: „Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.” Można to krótko wyrazić hasłem – żyj świadomie. To, co nas spotyka, a jak jest tego dużo każdego dnia, powinno być poddawane ciągłej refleksji. Powinniśmy rozpoznawać w bieżących problemach nasze problemy, mechanizmy naszych grzechów, z miejsca wyznawać nasze swoje winy, by iść dalej.

17. Święty Ignacy Loyola miał zwyczaj co godzina czynić rachunek sumienia. Nie zachęcam do takiej częstotliwości, ale na pewno codzienny rachunek sumienia przyczyni się do naszego rozwoju duchowego. Żyjmy świadomie.

18. Kolejny Krok brzmi: „Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.”

19. W życiu chrześcijanina modlitwa stale jest obecna, ale bardzo często sprowadzona jest do powtarzania, czasem bardzo nieuważnego, nauczanych na pamięć modlitewnych formuł. Chodzi o coś głębszego.

20. Wspólnota Anonimowych Alkoholików ma swoje modlitewne formuły, choćby modlitwę Marka Aureliusza o pogodę ducha, teksty do rozważań na każdy dzień, ale zawsze jest to punkt wyjścia do czegoś osobistego.

21. Modlitwa to rozmowa dwóch kochających się osób. Nie można przy spotkaniu używać ciągle tych samych słów poza słowem „kocham” – to słowo można powtarzać w nieskończoność.

22. Dobrze przeżywana modlitwa i medytacja staje się dla nas źródłem duchowego pokoju i siły. Jest to przecież kontakt z Kimś, kto może nam tak wiele dać – Bogiem, Źródłem Łask.

23. Bywa, że właśnie w czasie modlitwy Bóg objawia nam prawdę o nas, o naszych problemach i grzechach. On jest Światłością, w tym świetle wiele można zobaczyć i zrozumieć.

24. Różne mogą być sposoby i formy modlitwy – jest to jednak sprawa wtórna. Istotne jest to, by modlitwa po prostu była, i była osobista i świadoma.

25. Ostatnim krokiem jest posłanie do innych ludzi: „Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym grzesznikom i ludziom z problemami, i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

26. Można ten Krok wyrazić słowami podziel się swoim dobrem z innymi. Jest tyle ludzi wokół ciebie, którzy szarpią się ze swoimi problemami, uginają się pod brzemieniem swojego grzechu. Daj im nadzieję, powiedz, że można żyć i życie to nie musi być pasmem nieszczęść.

27. Jakiś czas temu na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę głosiłem konferencje na temat trzeźwości. Wspomagała mnie ekipa młodzieży i… anonimowi alkoholicy. Rzadko zdarza się kategoria ludzi, którzy tak chętnie dzielą się świadectwem. Świadomość, że jest się samemu obdarzonym otwiera usta. Otwierajmy usta i my mając świadomość – jak wielkim i hojnym dawcą jest Bóg.

28. Dokonajmy pewnego podsumowania. W pewnym ośrodku leczenia stwardnienia rozsianego pewna kobieta napisała takie słowa: „Za słabi, żeby latać, za dumni, żeby pełzać – będziemy chodzić.” W przypadku pacjentów tego ośrodka chodzi o fizyczną dosłowność, ale słowa te można odnieść i do nas wszystkich.

29. Porzućmy mrzonki o lataniu, nie udawajmy jakiś gigantów i półbogów – jesteśmy tylko słabymi ludźmi. Niech nie ma w nas jednak zgody na małość, na grzech, który odbieram nam godność, zniewala nas i pęta, tak, że pełzamy po ziemi. Niech cieszą nas sprawy najprostsze – że możemy zwyczajnie, zdrowo i szczęśliwie żyć.

30. Słowa, które przytoczyłem są zbieżne ze wspomnianą już dzisiaj modlitwą cesarza Marka Aureliusza: „Użycz mi, Panie, pogody ducha – bym godził się z tym, czego nie mogę zmienić; odwagi – bym zmieniał to, co zmienić mogę i mądrości – bym odróżnił jedno od drugiego.”

31. Dwanaście Kroków to program, który może tę modlitwę zamienić w rzeczywistość. Jest to program ewangelizacji i formacji – dla każdego z nas. Chciałbym życzyć i wam i sobie, byśmy śmiało poszli tą drogą. Chciałbym byśmy doszli do celu – harmonii życia i do Boga, który jest Wszystkim.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: