Małżonkowie

Małżonkowie

1. Rodzina! To miejsce gdzie się rodzisz, wychowujesz, dojrzewasz. To miejsce, z którego wychodzisz, by założyć nową rodzinę. Miejsce urodzenia, wychowania i dojrzewania Twoich dzieci.2. Przed kilkoma miesiącami odwiedziłem znajomą, młodą rodzinę. Zastałem ich wszystkich siedzących i leżących na dużym, rozłożonym łóżeczku dzieci. Grali w chińczyka – wszyscy – mama, tata, Magda i najmłodsza (czteroletnia) Michasia. Obraz rodzinnego szczęścia. Radość – śmiech – wzajemna pomoc (zwłaszcza najmłodszej – która musiała swe zainteresowania chińczykiem dzielić z przybyłym gościem, którego – bardzo mi to pochlebia – polubiła). Obraz rodzinnego szczęścia – wiedziałem, że panuje tam miłość, zrozumienie, poświęcenie.

3. W ilu rodzinach tego brakuje. Ile rodzin chwieje się, rozpada. Ile rodzin rozbitych, nieszczęśliwych, zimnych, bez miłości.

4. Gdy widzę to wszystko – ten cały bezmiar nieszczęścia – chcę głośno krzyczeć – nie – sprzeciwiam się – tak być nie może! Nie po to Bóg stworzył człowieka, by ten był nieszczęśliwy. Nie po to kazał mu zakładać rodzinę, by ta stawała się piekłem.

5. Któż z nas nie marzy o tym, by jego rodzina była szczęśliwa, kochająca się, radosna. Często jednak poddajemy się losowi, pragnąc, by idealny mąż, żona, idealne dzieci spadły z nieba. Myślimy, że miłość, szczęście to sprawa przypadku, że spotka nas to szczęście bądź nie. Przypadkiem, który od nas nie zależy, na który wpłynąć nie jesteśmy wstanie. Tymczasem miłość małżeńska, rodzinna, jest sztuką. A sztuka miłości, oprócz bazowania na talentach wymaga zaangażowania, ćwiczenia, umiejętności, które trzeba rozwijać. Trzeba nam uwierzyć, że możemy wykuwać swój kształt miłości, że możemy się jej uczyć, rozwijać ją.

6. Przyznam się, że dominujący temat moich modlitw to miłość. Dziękuję Bogu, że mogę kochać, że kocham, przepraszam, że moja miłość jest zbyt mała i niedoskonała i ciągle proszę o miłość… o miłość… o miłość… Chcę kochać. Boże proszę Cię – ucz mnie kochać.

7. Jestem przekonany, że na miłości opiera się świat. I jestem przekonany, że dopóty świat będzie istnieć, dopóki żyć na nim będą kochający ludzie. Gdy zniknie miłość zniknie racja istnienia świata.

8. Czytałem historię chłopca chorego na autyzm. Wstrząsająca historia prób wydobycia się z choroby, uporządkowania chaosu w którym znajduje się autystyczne dziecko. Dietmar – tak miał na imię – pisze: „Ludzi należy kochać, wtedy rozkwitają” i na innym miejscu: „Na początku był chaos, potem nadszedł kochający człowiek i zaprowadził porządek w chaosie”. Nie dotyka nas chaos autyzmu, ale na pewno inny chaos – problemów życia, słabości, grzechu. Miłość – kochający człowiek, może wprowadzić porządek. Miłość może zwyciężyć. Miłość jest wielką siłą zdolną przemienić świat.

9. Zdradzę wam pewien sekret. Każdy z nas głęboko, bardzo głęboko, rozpaczliwie – szuka miłości. Wielu znajduje ją, realizuje, uczy się – to są szczęśliwi ludzie. Inni może jeszcze szukają, ale pragną, pragną miłości. Każdy z nas pragnie miłości.

10. Możesz teraz, tak dyskretnie – ukradkiem – spojrzeć w lewo i prawo. Zobaczyć kto stoi obok. Przypatrz się – kto to jest? Zwierzę Ci sekret – on (ona) także – tak jak ty – pragnie miłości.

11. Pragnienie miłości jest powszechne, ale często jest skrywane. Wiersz Małgorzaty Hilar mówi o ludziach, którzy pogardliwie się uśmiechają, cynicznie mrużą oczy… a wieczorem za szczelnie zasłoniętymi oknami gryzą palce i umierają z miłości.

12. Nie umieraj z miłości. Żyj z miłości. Otwórz swe serce, pokaż, że ono kocha. Tak to prawda – boisz się – słusznie się boisz – bo gdy pokażesz serce, gdy wydobędziesz je ze skorupy, gdzie się ono znajduje, będziesz narażony na zranienia, będziesz raniony, ale tylko wtedy, gdy będziesz kochał poczujesz prawdziwy smak życia.

13. Dzisiejszy dzień ma być okazją do odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Mam głęboką nadzieję i wierzę, że nie będą to tylko puste słowa, że pójdą za tym czyny, przemiana, odrodzenie.

14. Przy tej okazji chcę do małżonków skierować słowa. Słowa mówiące o miłości. Będą one ważne dla nich, ale myślę, że dla nas wszystkich. Słowa, które będąc dzieleniem się moim doświadczeniem miłości będą nas wszystkich czegoś uczyć. Ale jak w sytuacji, gdy powstają setki filmów o miłości, tysiące piosenek, grube księgi – wyczerpać ten temat?

15. Trzeba zatem zrezygnować z wielu tematów. Szacunek, przebaczenie, wychowanie dzieci, poświęcenie – o tym wszystkim i wielu innych sprawach warto by mówić, ale trzeba z czegoś zrezygnować.

16. Chcę skoncentrować się jedynie na jednej sprawie. Moim zdaniem niezwykle istotnej a myślę, że w nauczaniu zaniedbanej – komunikacji.

17. Chcę to uczynić w najprostszy możliwy sposób – pomijając ciężko strawną teorię. Zacznę od pewnego ilustrującego zasadniczy problem komunikacji opowiadania.

18. Było małżeństwo, które każdego dnia rano siadało do śniadania i jadło bułkę. Po kilku latach to małżeństwo było na granicy rozpadu, oboje wnieśli sprawę o rozwód. Dlaczego?

19. Posłuchajmy męża: Moja żona codziennie rano, ze słodkim uśmiechem kroiła bułkę i dawała mi wierzch. Ja nienawidzę wierzchu, ja lubię spód. A ona dzień za dniem, złośliwie i uparcie robiła swoje.

20. Mówi żona. Mój mąż jest człowiekiem bez serca, bez krzyny wdzięczności. Każdego rana oddawałam mu to, co lubię najbardziej – wierzch bułki, rezygnowałam z tego co lubię, zadowalając się spodem bułki, którego nie cierpię. A mąż – ten niewdzięcznik – cham i prostak – patrzył na mnie z coraz większą nienawiścią.

21. Niech ta ilustracja pokaże nam jak ważna jest komunikacja w małżeństwie, wzajemne poznanie i rozmowa.

22. Mąż chciał spód bułki a dostawał wierzch. Żona uwielbiała wierzch, ale jadła spód. Oboje ponadto posądzili siebie o egoizm, złośliwość, upartość.

23. Gdyby na początku otwarcie powiedzieli sobie, co kto lubi – to każdy jadłby to, na co ma ochotę i kochaliby się każdego dnia mocniej.

24. Komunikacja w małżeństwie – skoro ma ona tak wielki wpływ na kształt małżeństwa, to nie można jej uznać za mało ważny szczegół.

25. Do wewnętrznej istoty małżeństwa należy poznanie. Bliskość dwóch osób na płaszczyźnie ich duszy i ich ciała. Małżonkowie powinni być najbardziej sobie znanymi osobami. Znać tajemnice swojej duszy i tajemnice swego ciała. To co przed innymi jest zakryte, to czego nie mówi się nikomu, nawet księdzu na spowiedzi, mówi się mężowi, żonie. To, co przed innymi jest w sposób oczywisty zakryte – ciało, pokazuje się też w sposób oczywisty mężowi, żonie. Poznać swego ducha i poznać swe ciało – leży w samym sercu małżeństwa.

26. Można powiedzieć, że istota małżeństwa polega na tym, że małżonkowie wiedzą o sobie wszystko. Znają swe zalety i braki a przecież się kochają.

27. Czy małżonkowie dają sobie w ogóle szansę na poznanie się? Zrobiono w Stanach Zjednoczonych badania, które wykazały, że mąż i żona rozmawiają ze sobą w tygodniu… no właśnie… ile? Otóż – 17 minut.

28. „Zostać poznanym i dalej być kochanym to jeden z najdonioślejszych celów małżeństwa”.

29. jest w człowieku głęboka tęsknota za byciem poznanym. I jeszcze głębsza obawa, że gdy się to stanie zostaniemy odrzuceni.

30. Bóg pokazuje nam wzór dobrej komunikacji w małżeństwie na swoim przykładzie. Znany jest starotestamentalny obraz stosunków między Bogiem Jahwe a ludem Izraela w postaci małżeństwa. I taki sam obraz małżeństwa służy do nakreślenia relacji między Jezusem – Oblubieńcem a Kościołem – Oblubienicą.

31. Bóg zna człowieka, zna prawdę o nim. Do końca, w 100%. Zna wielkość człowieka i jego małość. Cnotę i grzech, wzloty i upadki. 32. Bóg zna prawdę i kocha. Bóg zna i kocha. I tak winno być w małżeństwie – znać i kochać.

33. A teraz kilka szczegółów, może chaotycznie rzuconych, związanych z komunikacją Pierwsza myśl to umiejętność słuchania. Znamy zabawę z przedszkola w głuchy telefon. Ile radości było z tego, że pierwotne zdanie, przez ciągłe powtarzanie zostało zniekształcone. Głuchy telefon to zabawa, ale taki głuchy telefon istnieje w życiu miedzy osobami i wtedy nie jest to zabawa, ale tragedia. Mówi się jedno, słyszy się drugie – ile na tym styku może powstać nieporozumień. Czasami słuchamy to, co chcemy słyszeć. Słuchamy ludzi przez pewne schematy, które mamy w głowie. Powiedziałem kiedyś w kazaniu o myszkach, które wpadły do garnka ze śmietaną, jedna utonęła nie walcząc wcale z żywiołem, druga tak długo pływa, aż ze śmietany zrobiła masło. Dla mnie był to przykład o potrzebie nadziei. Dla pewnej natomiast pani, która tego słuchała istotne było to, że zmarnował się cały garnek śmietany. Inne spojrzenie – gospodyni i pani domu, inne doświadczenie i zaraz za tym inne rozumienie.

34. Zdawajmy sobie sprawę z tego, co chce powiedzieć partner. A musimy sobie zdawać sprawę z tego, że mówi on nie tylko słowami, ale także akcentem, intonacją, mimiką, kontekstem sytuacji. Jeśli powie zza zaciśniętych zębów – ja się wcale nie denerwuję – to niekoniecznie trzeba to rozumieć dosłownie.

35. Czasami przydaje się trochę poezji i przekazu poza słownego, ale grozi wtedy niebezpieczeństwo oplecenia swojego przekazu w taki kokon aluzji, że nikt nic nie rozumie, a raczej rozumie inaczej niż powinien. Wniosek – mówić prosto i konkretnie.

36. Przeszkodą we wzajemnej komunikacji jest głupia zasada „to, czego on /ona/ nie wie, nie będzie go /jej/ bolało”. Nie chodzi tu tylko o oszustwo – mówienie nieprawdy. Chodzi, że jest się w pewnym sektorze swego życia zamkniętym dla partnera.

37. Nawet jeśli nie wychodzi na zewnątrz, nawet jeśli nie jest ujawnione, kładzie się cieniem na relacji małżeńskiej – osłabia ją. Tym bardziej gdy sprawa wychodzi na jaw.

38. Specjalnym sektorem w dziedzinie komunikowania się w małżeństwie jest komunikowanie sobie miłości. I nie chodzi tu o dialogi w stylu: – Kochasz mnie? – Ależ oczywiście kochanie (i nie uchylenie nawet gazety). Chodzi tu o coś bardziej skrytego, subtelnego i w wydaniach różnych ludzi objawiającego się w rozmaitej formie. Chodzi o pewną fantazję, twórczość, która doda smaku do życia.

39. Trzeba się uczyć komunikowania. Spójrzmy na paru przykładach jakie błędy popełniamy, gdy próbujemy się porozumieć. Boimy się mówić „ja” i dlatego mówimy: „Czy nie masz ochoty pojechać do moich rodziców?” Zamiast: Chcę jechać do rodziców, jedź proszę ze mną”. Nie ma nic złego w mówieniu „ja”. Wręcz przeciwnie – komunikacja stanie się łatwiejsza.

40. Nie potrafimy mówić do siebie i słuchać się w miłości. Zatem zamiast komunikacji mamy atak i obronę, czyli wojnę.

41. Kolejnym błędem jest nieuświadomiona czasami manipulacja. – Masz czas w sobotę? (i co tu odpowiedzieć?) – Mam. – To chodźmy do Kowalskich. – Chętnie (a w myśli – O Boże!).

42. Nie umiemy też odmawiać. Na propozycję – Chodźmy do Wiśniewskich. Odpowiadamy – Boli mnie głowa. Tymczasem prawdą byłoby powiedzieć: – Nie chcę do nich chodzić, uważam to za stratę czasu, wiem, że przykro ci tego słuchać, ale chcę być wobec Ciebie szczery.

43. Wreszcie ostatnia już rzecz. Dać się poznać to jedna rzecz. Ale zakłada to, że wiemy tak naprawdę kim jesteśmy sami, zakłada prawdę o sobie. Czasami jest tak, że nasza opinia o sobie jest zupełnie rozbieżna z tym, kim jesteśmy naprawdę.

44. Dlatego czas misji warto wykorzystać na poznanie samego siebie. Kim się jest. Odkrycie prawdy o sobie. Poznanie siebie to także łaska Boża. To dzięki Bogu możemy pojąć kim jesteśmy i znaleźć sens naszej ludzkiej egzystencji. On nas zna. I – powtórzmy jak refren znaną już myśl – kocha nas, szanuje, wspiera, ma w nas złożoną nadzieję, wierzy w nas. Uwierzmy w to.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: