Skąd i dokąd?

Skąd i dokąd?

1. Okres Wielkiego Postu to czas rozpamiętywania męki Jezusa Chrystusa, tego co On dla nas uczynił, dla naszego zbawienia. Uczestniczymy w tym czasie w Drodze Krzyżowej, w Gorzkich Żalach. Staramy się współczuć z Chrystusem. Doświadczyć choć w części ogromu jego cierpień i bólu.

2. Jednak w tym nie wyczerpuje się istota Wielkiego Postu. Ten czas nie polega tylko na kontemplowaniu męki Chrystusa, by się może wzruszyć, uronić łzę. Patrzymy na mękę Chrystusa, by doświadczyć wewnętrznej przemiany, doświadczyć powrotu. To jest najistotniejsze. Dlatego Wielki Post wzywa nas do pokuty i nawrócenia.

3. W tym czasie – teraz – kolejnym motywem naszej pokuty i nawrócenia są misje przeżywane przed obrazem Jezusa Miłosiernego. Stoimy przed Wielką Szansą. Czy wykorzystamy ją dobrze? Stoimy na progu czasu, który będzie jakimś szczególnym, uprzywilejowanym czasem Bożego działania w naszych sercach. Ten czas to czas święty. To miejsce to miejsce święte. W jakimś sensie dostępujemy tego czego doświadczył Mojżesz spotykając Boga w krzewie ognistym. Niech zatem prosto do naszych serc trafi słowo: Dziś, skoro słyszycie głos jego, nie zatwardzajcie serc waszych. Otwórzmy zatem serca na Boga, na pokutę i nawrócenie.

4. Człowiek przeżywający nawrócenie musi jasno zdawać sobie sprawę z tego, gdzie się znajduje, dokąd zmierza, gdzie iść powinien i jaki jest kierunek. Musi mieć orientację. Dlatego każdemu z nas trzeba wiedzieć skąd i dokąd ma iść. Każdemu z nas potrzeba dokładnego rozeznania swego życia. Dokładnej oceny. 5. Chciałbym najpierw zaprosić nas wszystkich do zastanowienia się nad modelem swojego chrześcijaństwa. Jesteśmy tu w kościele – czujemy więc jakiś związek z wiarą, coś nas przecież skłoniło do tego, by wybrać się tutaj. Nie trzeba jednak udowadniać, że różna jest nasza wiara. I dobrze, że tak jest – że jest miejsce pod tym dachem i dla mocnych, i dla słabych. Dla stałych w wierze i poszukujących, i wątpiących. Dla wiernych i posłusznych, i dla kwestionujących.

6. Przyznam się, że w swojej młodości miałem pretensję do wielu ludzi za ich chłód w wierze, za wybiórczość w uznawaniu prawdy wiary i wymogów moralności. Czasami wręcz kwestionowałem ich obecność we wspólnocie Kościoła. Teraz po latach wiele zrozumiałem – prostych i oczywistych prawd, jak choćby ta, że Kościół jest Matką. A matka – dobra matka – zawsze będzie kochać swoje dzieci, choćby te zeszły na manowce, choćby okazały się krnąbrne i nieposłuszne. Tym się choćby różni nasz Kościół od Organizacji Świadków Jehowy. Tam za brak dyscypliny, moralności jest się wyrzucanym a Kościół nigdy nikogo nie wyrzuci. Wzywać będzie cierpliwie do nawrócenia i pokuty. Cierpliwość i miłość matki nie znaczy oczywiście, że trzeba pobłażać – błogosławić grzech i nieprawość. Kościół – Matka napomina, nawet karze, ale nigdy, nikogo się nie wyrzeka.

7. Dlatego dobrze, że tu jesteśmy wszyscy – synowie i córki Kościoła. Jesteśmy – jak powiedziałem – różni, ale mamy na pewno jeden wspólny punkt odniesienia – Boga.

8. Dokonajmy zatem refleksji – każdy sam – nad własnym chrześcijaństwem. Przed wielu laty poznałem ciekawą typologię chrześcijan, w której wyróżniono trzy typy wyznawania wiary. Spróbuję ją przedstawić a każdy z nas niech spróbuję się w którymś z nich odnaleźć. Każdy typ chrześcijaństwa przedstawiono za pomocą malowniczego choć dramatycznego porównania – obrazu.

9. Wyobraźmy sobie jezioro. Na środku jeziora znajdujesz się ty – toniesz. Obok na łodzi znajduje się Jezus. Widzi twoje rozpaczliwe krzyki i podpływa bliżej. Wstaje następnie i wygłasza kazanie. Piękne, cudowne i bardzo mądre kazanie o sposobach pływania. Czerpie pełnymi garściami z boskich zasobów swojej wiedzy o sztuce pływania i dzieli się tym z tobą. Mówi jak masz poruszać rękami i nogami, by utrzymać się na powierzchni. Ty jednak – jak się domyślamy – toniesz. Dlaczego? Czy Jezus cię oszukał, czy nie powiedział ci prawdy?

10. Powiedział prawdę, ale w Twoim wypadku potrzeba było czegoś więcej niż prawdy. Czegoś więcej niż tylko mądrej nauki. Są tacy, którzy pojmują chrześcijaństwo jako naukę – prawdę. Mają rację – w chrześcijaństwie zawarta jest prawda, ale w prawdzie nie wyczerpuje się chrześcijaństwo. To coś więcej.

11. Kolejne porównanie i kolejny typ chrześcijaństwa. To samo jeziora. Ty tak samo toniesz na jego środku. Jezus dalej znajduje się w łodzi. Podpływa do ciebie i wyskakuje z łodzi. Podpływa jeszcze bliżej i krzyczy ci do ucha: „Naśladuj mnie. Popatrz, jak to się robi. Rób to samo co ja a uratujesz swoje życie – będziesz zbawiony.” Ty jednak toniesz. Dlaczego? Czy Jezus pokazywał ci zły przykład? Nie! Pokazywał piękny styl pływania. Ty jednak poszedłeś na dno. Dlaczego?

12. Wielu ludzi w chrześcijaństwie widzi piękne, fascynujące postacie do naśladowania. Rzeczywiście są piękne i warte naśladowania. Osoba Jezusa, Maryi, świętych, wielkich ludzi, którzy żyli współcześnie – jak choćby Matka Teresa z Kalkuty, czy nasz obecny papież.

13. Jednak chrześcijaństwo to coś więcej niż najpiękniejszy nawet przykład. Nie redukujmy go do tego tylko poziomu. Gdy potraktujemy naszą wiarę tylko jako zbiór przykładów to bardzo szybko boleśnie się z tymi przykładami zderzymy. Widzieć będziemy ich piękno i wielkość, ale tym bardziej przeżywać będziemy naszą słabość i niemoc.

14. Wreszcie ostatni typ chrześcijaństwa a zatem kolejne porównanie. Toniesz oczywiście na środku jeziora a obok na łodzi jest Jezus. Słyszy twój krzyk, wyskakuje z łodzi i płynie do ciebie. Chwyta cię za ubranie i holuje do łodzi. Wciąga cię na nią – ratuje ci życie.

15. Chrześcijaństwo to prawda, chrześcijaństwo to dobry przykład, ale chrześcijaństwo nie wyczerpuje się w tym. Chrześcijaństwo to przede wszystkim żywy Chrystus, który wchodzi w twoje życie z konkretną mocą i daje ci zbawienie – wyciąga cię z wody na swoją łódź.

16. Jest jeden warunek, który trzeba spełnić, by Jezus cię wyratował. Czy ratownik na plaży skacze do każdego, kto jest w wodzie? Nie! Tylko do tego, kto w jakiś sposób sygnalizuje swoją rozpaczliwą sytuację. Krzyk, szamotanie się w wodzie – wtedy reaguje – rzuca koło ratunkowe, skacze do wody. Człowiekowi ginącemu w odmętach grzechu także trzeba zasygnalizować swoją potrzebę. Trzeba krzyknąć Jezu ratuj mnie! Pomóż mi! Wtedy przyjdzie na pomoc.

17. Bywa, że zdajemy sobie sprawę ze swojego życia, z tego, że absolutnie nie dajemy sobie w życiu rady. Czujemy, że giniemy a jednak nie wołamy, nie znajdujemy w sobie dość sił, motywacji by powiedzieć: „Ratuj Jezu! Ufam Tobie!” Dlaczego decydujemy się na samotność, dlaczego nie kierujemy się wtedy ku Bogu? Co dzieje się w nas, że nie podejmujemy takiej decyzji?

18. Wielu z nas nie zna Boga. Mówiąc to mam na myśli Boga z trzeciego porównania – Boga prawdziwego, Boga Biblii. Nie traktujemy Go poważnie – jako osoby, która rzeczywiście może nam pomóc. Jak bardzo mocno w tym momencie potrzeba wiary.

19. Bywa, że nasza wiara jest mocna, ale w sercach jest także mocny strach, lek przed Bogiem. Wyobrażamy go sobie jako kogoś, kto czeka na nas ze swoimi ciężarami, który tylko czyha, by narzucić na nas i związać nas kolejnymi przepisami prawa. Myślimy o nim, że jest niemiłosiernym sędzią. I że rzeczywiście może wejść w nasze życie, ale po to, by nas ukarać, wtrącić do piekła. Mam do tej pory w pamięci słowa z pewnego listu, gdzie ktoś pisze o Bogu jako kimś, kto stoi w wąskich drzwiach nieba z karabinem na plecach i podejrzliwie, uważnie, kartka po kartce przegląda nasze życie.

20. To nie jest obraz Boga Biblii. Bóg jest miłością. On jest miłosiernym, kochającym ojcem. Ratuje nas, przebacza grzechy, lituje się.

21. W średniowieczu pewna zakonnica doznawała objawień Pana Jezusa. Miejscowy biskup w czasie rozmowy z zakonnicą – chcąc sprawdzić wiarygodność objawień – poprosił, by przy następnych objawieniach spytała się Jezusa o grzechy, które on – biskup – popełnił w swojej młodości. O tych grzechach wiedział tylko on sam i spowiednik. Po jakimś czasie spotkali się na nowo. – Czy siostra spytała się o moje grzechy? – Tak. – Co Jezus odpowiedział? – Jezus powiedział, że już dawno zapomniał.

22. Szczęśliwi są ludzie, którzy w swoim udręczeniu życiem i grzechami potrafią pójść do Jezusa. Wczoraj mówiłem o dziewczynie, która przeżyła swoje głębokie nawrócenie. Warto w tym miejscu dopowiedzieć wyraźnie jedną rzecz. Dziewczyna ta, nie była niewierzącą. Nie była też jakąś wielką grzesznicą – wręcz przeciwnie – wyróżniała się wśród rówieśników swoją odpowiedzialnością i uczynnością. Nie znała jednak Jezusa jako żywej osoby, która może aktywnie wejść w jej życie. Gdy mówię o nawróceniu, to właśnie oto mi chodzi. O moment, w którym osobiście zwracamy się do Jezusa mówiąc: Ratuj! Ufam Tobie! Ciebie chcę uczynić i Panem i Zbawicielem. Wejdź do mojego życia. Otwieram Ci moje serce.

23. Bóg mi świadkiem jak bardzo mocno mi na was zależy. I wyobraźcie sobie jedno – skoro mnie – głupiemu i grzesznemu człowiekowi tak bardzo mocno na was zależy – to jak bardzo musi zależeć na was wielkiemu i świętemu Bogu!

24. Daję głowę, że Bóg patrzy na was zupełnie inaczej niż ludzie. Ba! Zupełnie inaczej niż patrzysz sam na siebie. Bóg patrzy głębiej. Widzi więcej.

25. Gdzieś na dalekim wschodzie, w jednej z licznych, małych buddyjskich świątyniek był wielki, gliniany posąg Buddy. Nie wzbudzał on specjalnego zainteresowania. Obecnie jednak odwiedzają go niezliczone grupy turystów. Jest też uważnie strzeżony. Kiedy nastąpiła zmiana? W momencie gdy przez świątynię przebiegać miała droga zaszła konieczność przeniesienia całej świątyni a także glinianego posągu. Posąg okazał się nienaturalnie ciężki, w czasie transportu dźwigiem zaczął pękać. Postawiono go na ziemi, dodatkowo zaczął padać deszcz – niszcząc go jeszcze bardziej. Wtedy, podczas zabezpieczania go, odkryto, że glina jest jedynie maskującą powłoką kryjącą szczerozłoty pomnik Buddy. Przed wiekami zakonnicy zamaskowali go w obawie przez wojną i grabieżą. Zostali w tej wojnie wymordowani a wraz ze sobą zabrali tajemnicę posągu. Trzeba było wieków, by odkryć go na nowo.

26. Czy nie jest to podobne do sytuacji każdego z nas? Czy i nas nie osłania szara, brudna warstwa gliny? Ale czy i w nas nie kryje się szczere złoto? Być może inni o tym nie wiedzą, może sam o tym nie wiesz. Wie jednak o tym Bóg. Słowo Biblii skierowane jest do każdego z nas. Ono mówi do każdego z nas bez wyjątku w Księdze Izajasza: „Jesteś cenny w moich oczach!” Czy słyszysz te radosną nowinę? Jesteś cenny w Bożych oczach!

27. Jest taka ulubiona moja historia o orle, który wychował się w kurniku. Dziwnym trafem znalazło się tam kiedyś orle jajko i zostało wysiedziane przez kurę. Wykluło się orle pisklę i wychowało razem z innymi kurami. Było może trochę odmienne, ale zachowywało się jak każdy normalny kogut. Chodził nasz orzeł-kogut po podwórku, grzebał łapami w ziemi, próbował piać, a nawet udawało się mu frunąć na płot. Zestarzał się i wtedy, któregoś dnia, zobaczył na niebie majestatycznie szybującego ptaka. Zapytał się staruszki kury – Kto to jest? To orzeł – król przestworzy – ale nie myśl o tym, my przeznaczeni jesteśmy, by nasze życie spędzić w kurniku. I umarł stary orzeł, który całe życie myślał, że jest kogutem.

28. Czy to nie może przypominać ludzkiego życia? Nie bądźmy jak kury w kurniku, skoro jesteśmy orłami! Poszybujmy w przestworze, skoro jesteśmy do tego przeznaczeni. Do wyższych rzeczy jesteśmy stworzeni.

29. Jest podobna historia o tygrysie, który wychował się z owieczkami. Ma jednak inne zakończenie. Nasz tygrys – wychowany przez owce – pasł się razem z nimi, skubał trawę, drżał ze strachu przed wilkiem. Któregoś jednak dnia zbliżył się do niezmąconej tafli wody i ujrzał swoje oblicze. Rozległ się wtedy jego potężny, straszliwy ryk i nasza „owieczka” w jednej chwili stała się prawdziwym tygrysem.

30. Nam także potrzeba chwili zobaczenia w sobie godności dziecka Bożego. Chwili przejrzenia na oczy, przebudzenia, które jest jednocześnie momentem nawrócenia.

31. Mamy w tej świątyni obraz Jezusa Miłosiernego. Potraktujmy ten obraz jako taflę lustra, w której możesz zobaczyć swoje prawdziwe oblicze. Przejrzyj się w oczach Jezusa i zobacz swoją godność, swoją wielkość, swoje Boże wybranie i powołanie. Zobacz to, co jest prawdą o Tobie, to, co kryje się pod brudną, czasami grubą, warstwą grzechu i nieprawości.

32. Bóg wzywa. Oczyść się, skrusz swą powłokę, zrzuć maskę. Pokaż prawdziwe swoje oblicze dziecka Bożego. Pokaż swoje złote serce. Pokaż jaki jesteś naprawdę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: