Cud, obietnica i wiara

 (XXXII Zwykła B)

Gdybym chciał w trzech słowach streścić dzisiejsze trzy czytania to powiedziałbym: „Cud, obietnica i wiara”. Cud widzimy w Pierwszej Księdze Królewskiej. Niezwykły dzban z mąką i niezwykła baryłka z oliwą. Jedno i drugie ma się nie wyczerpać.Obietnica w Liście do Hebrajczyków to zbawienie dla tych, którzy oczekują Jezusa.Wiarę uosabia wdowa z Ewangelii. Wiara bowiem to nie zapamiętanie jakiś abstrakcyjnych i niezrozumiałych formuł, ale decyzja oddania wszystkiego Bogu i zawierzenia Mu swojego życia. Ta wdowa mogła prawdziwie rzec: „Mam tylko Ciebie, Boże”. Mamy cud, obietnicę i wiarę.

Warto zatem przymierzyć do tego swoje życie.

Czy potrafisz dziękować za cuda, których doświadczasz? Ktoś powie, że to oczywiste, że to łatwe, że to takie naturalne. Dla mnie nie do końca. Wyobraź sobie, że w poniedziałek jesz podpłomyk na oleju. Zwykła woda i mąka. Może nawet soli nie ma, bo w pierwszym czytaniu nie ma nic o solniczce, która by się wyczerpała. Jesz z radością, bo groziła ci śmierć głodowa. We wtorek podpłomyk. W środę i czwartek podpłomyk. W piątek, dla odmiany, podpłomyk. W sobotę także. W niedzielę podpłomyk – z racji święta podwójna porcja. W następnym tygodniu to samo, i w następnym, i następnym.

Poszukałem w Pierwszej Księdze Królewskiej ile to trwało. Susza, która powodowała klęskę głodu, trwała około 3 lat. Kilka tygodni, może miesięcy Eliasz przebywał przy potoku Kerit. Potem udał się do Sarepty Sydońskiej. Baryłka i dzban mógł być zatem zaopatrzeniem na dwa lata głodu – 730 dni. Jeśli podpłomyki jedzono rano, w południe i na kolacje, to wychodzi 2.190 podpłomyków. Dla uproszczenia nie wliczam już podwójnych porcji na niedziele i święta.

Do czego zmierzam. Byliby tacy, którzy jedliby z wdzięcznością. Słuszną wdzięcznością, bo to uratowanie życia. Słuszną wdzięcznością, choć bez soli. Byliby jednak tacy, jakieś mam takie przeczucie, że byliby w większości, którzy w drugim tygodniu powiedzieliby: „Spieprzaj Boże razem ze swoimi podpłomykami!”

Pytam siebie i Ciebie – do jakiej grupy się zmieścisz?

Obietnica zbawienia dla tych, którzy go oczekują. Było to oczekiwanie bardzo mocne w początkach Kościoła. Oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa. Oczywiście – mamy adwent. Oczywiście mówimy: „oczekujemy twego przyjścia w chwale”, ale…

Jest taki żydowski dowcip jak bogatego fabrykanta molestował nieustannie o prace jakiś ubogi kuzyn. Rzecz w tym, że ten młody człowiek niewiele potrafił robić. Szczerze mówiąc – nic nie potrafił. Zmęczony fabrykant poddał się wreszcie i dał kuzynowi trąbkę. Jego praca miała polegać na wypatrywaniu mesjasza. Gdy Mesjasz się zjawi powinien zatrąbić. Młody człowiek ucieszył się pracą, ale nie był zbyt zadowolony ze zbyt, jego zdaniem, niskiej pensji.

Na to bogaty wuj odpowiedział: „Istotnie pensja nie jest wysoka, ale za to ta praca będzie dla ciebie, dla twoich dzieci, wnuków i prawnuków…”

Faktycznie oczekujemy, czy tylko recytujemy?

Często w kazaniach na pogrzebie mówię, że wszyscy kiedyś będziemy głównymi bohaterami podobnej uroczystości, to znaczy i nas kiedyś zapakują do drewnianej skrzynki. A przecież to nie prawda! Nie ma takiej pewności! Jeśli nasze pokolenie doczeka się paruzji to przecież nie umrzemy – jeśli będziemy przez Niego porwani na obłoki.

Oczekujemy zatem czy też nie oczekujemy? Może to, co nazywamy oczekiwaniem, to jedynie jałowa wegetacja? Jeśli nie oczekujemy, to mijamy się z obietnicą, mijamy się ze zbawieniem.

Czas na Ewangelię. Lubimy tę wdowę, solidaryzujemy się z nią, podziwiamy. Jednocześnie patrzeć nie możemy na tych w powłóczystych szatach, pozorantów i hipokrytów.

Pięknie! Ale porzuć na chwilę uczucia i zastanów się nad faktami. Zastanów się nad wzajemnymi relacjami, które zachodzą między Tobą a kościelną skarboną. I ustal konkretnie – czy twoje wpłacane sumy pochodzą z tego co ci zbywa czy stanowią CAŁE twoje utrzymanie? Do kogo zatem jesteś podobny? I w związku z tym jaka jest twoja wiara? Bo powiedzieliśmy przecież, że ta wdowa to obraz wiary – oddania się i zaufania Bogu.

Może czas zacząć płacić dziesięcinę? Albo inaczej – może warto założyć sobie książkę przychodów i rozchodów, zapisywać wszystko a następnie często się nad nią modlić i… pokutować? Uważam bowiem, że Bogu należy się nie 10% ale wszystko. I o każdą złotówkę należy pytać Boga.

I nie tylko o złotówkę należy Go pytać, bo o wszystko!

Dzisiejsze trzy czytania dają się zawrzeć w słowach: „Cud, obietnica i wiara”. Proste słowa, które opisują chrześcijańskie życie. Czy tym samym opisują moje?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: