Tnij

Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; (…) I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; (…) Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je.

Jeśli tę scenę przedstawimy sobie z całą dosłownością to wzbudzić ona może przerażenie. Cała nasza wyobraźnia może zostać porwana przez potoki krwi z ran ciętych i szarpanych. I jakoś tak automatycznie wzdrygamy się, by faktycznie uznać, że Jezus każe nam wykonywać rzeźniczy fach na sobie samych.

Spróbujmy oderwać się od dosłowności, by pójść w to, co rzeczywiście nakazał nam Jezus.

Zastanówmy się zatem czym jest ręka? Czym jest noga? Czym jest oko?

Ręka oznacza ludzkie tworzenie. Wiadomo, że to zaczyna się w głowie, ale przez rękę niejako „wychodzi”. I to niezależnie czy wychodzi w pracowni rzeźbiarza, czy na taśmie w LG, czy przez stukanie w klawiaturę komputera, czy przez grzebanie w silniku. Ręka to zawsze będzie ludzkie tworzenie, to, co człowiek robi, jak działa. To ludzkie działanie może być dobre albo może być złe.

Nogi zaś służą do chodzenia. Idzie się po drodze. A te drogi bywają różne i nie chodzi mi o jakość nawierzchni, ale o to, do czego te drogi prowadzą. Mogą prowadzić ku dobru albo ku złu.

Oczy to nasze pragnienia. Stoimy przed wystawą samochodowego salonu. Nogi stoją – droga skończona, ręce opuszczone, do niczego teraz nie potrzebne. Ale oczy przebijają bez najmniejszych oporów szkło szyby. Docierają w okamgnieniu do najnowszej limuzyny, otwierają maskę, oglądają stada koni mechanicznych. Oczy to nasze pożądanie, to nasze pragnienia i marzenia. Te marzenia mogą być dobre i czyste a mogą być złe i brudne.

Jezus mówiąc, odetnij nie miał na myśli wezwania do robienia jatki, ale do przyjrzenia się swoim czynom, swoim drogom i swoim pragnieniom. Jezus mówi: Zobacz co ty robisz? Zobacz dokąd zmierzasz? Przyjrzyj się temu co kochasz i o czym marzysz?

Jezus też przestrzega. Mówi: Nie jest dla mnie obojętne, co ty robisz. I nie jest dla mnie obojętne, gdzie ty chodzisz. I nie jest dla mnie obojętne czego pragniesz w swoim sercu. Bo są czyny, które są złe i drogi, które do złego prowadzą, i złe pragnienia, które się rodzą w sercu.

I Jezus wtedy mówi: Tnij. Nie żałuj. Tnij od razu, z miejsca. Póki czyn, droga, pragnienie się nie rozwinęły. Póki łatwo jeszcze karczować to, co małe, to co dopiero wschodzi.

I nie martw się, że zostaniesz kaleką.

Jezus mówi: Tnij ZŁE czyny twojego życia. Nie znaczy to jednak, że masz nic nie robić, że twoje ręce do niczego się nie nadają. Czyń użytek ze swoich dłoni, ale czyń dobro.

I Jezus nie mówi ci: Tnij każdą swą drogę. Nie! Tnij to, co prowadzi cię do niewłaściwego towarzystwa, do nieciekawych miejsc, do grzechu. Te drogi tnij bez litości. I znowu się nie martw – zostanie jeszcze tyle dróg, które zaprowadzą cię do dobra.

I nie bój się, że twoje serce będzie kalekie, gdy wytniesz brudne pragnienia. Przeciwnie – taka przecinka tylko oczyści twoje serce, upiększy je.

Tnij to co złe. Daj miejsce dla dobra. Odrzuć młyński kamień u twej szyi i daj porwać się do nieba.

Te słowa zyskują jakieś specyficzne znaczenie na progu tygodnia miłosierdzia. To coroczne przypomnienie o tym co mamy czynić przez cały czas.

Rozejrzyj się wokół i zobacz bracie, siostro, ile jest biedy wokół nas. Zobacz ilu jest ludzi, które potrzebują twojej ręki. Ile jest miejsc, gdzie można pójść czynić dobro, i ile jest spraw, które wymagają twojego współczucia.

Chrześcijanin to człowiek, który czyni miłosierdzie. Nie czyni tego, by ktoś się odczepił – włożona w wyciągniętą rękę złotówka zamyka tę dłoń. Chrześcijanin nie robi tego dla poklasku – mamy specjalne jezusowe instrukcje, by robić to dyskretnie.

Chrześcijanin świadczy miłosierdzie, bo sam doświadczył miłosierdzia. Chrześcijanin daje, bo sam został wcześniej obdarowany – przez Boga. Chrześcijanin kocha, bo sam doświadczył na sobie potęgi Bożej miłości.

Jest takie piękne zdanie w Liście do Rzymian: „On [Bóg], który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Rz 8,32

Mając Boga, mamy wszystko. Mając wszystko możemy się śmiało dzielić, bo Boga nigdy nie zabraknie. Pamiętajmy jednakże, by dzieląc się Bogiem nie zapominać także o tym, by podzielić się także swoim chlebem, swoją koszulą, swoim groszem, swoim czasem i swoim sercem. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: