Bóg może wiele

Bóg ma moc dokonać przemiany świata. Jestem tego pewien – wierzę w to głęboko. Bóg i nikt inny ma moc odnowić świat.
Jaki jednak jest ten świat, czy rzeczywiście potrzebuje przemiany i ratunku? Na to pytanie niech odpowie poeta.
My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości

Od wielu lat to jeden z moich ulubionych wierszy. Zdążył się nawet zdezaktualizować – mamy już pierwszą połowę XXI wieku. Czy jednak coś się zmieniło? Małgorzata Hillar, autorka wiersza, który przeczytałem, tak kiedyś widziała świat. Czy dziś ten świat jest inny? Wielu twierdzi, że wiek XXI zaczął się 11 września, gdy porwane samoloty wbijały się jeden po drugim w wieże World Trade Center i spadały na Pentagon. Twierdzą, że to początek czegoś nowego, straszliwego – jakaś nowa jakość w naszym życiu.
Ja twierdzę jednak, że nie jest to nic nowego. Człowiek, ludzie, bohaterzy (negatywni i pozytywni) tych i innych wydarzeń, są tacy sami od setek i tysięcy lat. W całej historii ludzkości zawsze byli ludzie źli, zdolni do okrucieństw, bestialstwa, do fanatyzmu, z których fanatyzm religijny przybierał najbardziej potworną postać. Byli też ludzie dobrzy, zdolni do poświęceń, do miłości rozumianej w bardzo konkretny sposób. Współczesność daje tylko ogromne środki zniszczenia oraz niesamowitą zdolność przekazu informacji, tak że już kilka minut po wydarzeniu mamy pierwsze newsy a następnie bezpośrednią transmisję.
Mamy globalną wioskę, ale człowiek, ludzie mieszkający w tej wiosce, są ciągle tacy sami – dobrzy i źli. Tak było i 11 września. Z jednej strony terroryści – porywacze mordujący plastikowymi nożami, zamieniający pasażerskie samoloty w żywe bomby a centrum Manhattanu w cmentarzysko. Z drugiej strażacy, którzy nie bacząc na apokalipsę, która rozgrywała się na ich oczach, biegli na spotkanie płomieni. I trzystu z nich znalazło w nich śmierć.
Tego samego dnia wieczorem w Internecie można już było znaleźć gierkę komputerową, w której można było bronić wież przez atakiem samolotów. Niedługo potem powstały pierwsze dowcipy, często bardzo niewybredne. Może taka była reakcja obronna Amerykanów – odreagowanie, ale zawsze pozostaje czymś niestosownym śmiech i zabawa w obliczu tragedii.
Były jednak i inne reakcje. Świece zapalone na znak solidarności z Ameryką, z poszkodowanymi. Świece zapalone w naszych domach i świeca zapalona w Watykanie przez Ojca Świętego.
Reakcją była oddawana krew – zabrakło na nią pojemników, zbierane pieniądze, modlitwa. Reakcją była też jedność tych, których to wydarzenie poruszyło. Nie było już białych i czarnych, bogatych i biednych – była wielka solidarność, we właściwym rozumieniu tego słowa.
Dziennikarze w większości stanęli na wysokości zadania. Sami wiedzieli, jakie przekazać relacje, co będzie potrzebną informacją a co tylko eksponowaniem tragedii, szukaniem sensacji, syceniem się widokiem krwi i martwych ciał.
Inni jednak chcieli wygrać na tym jakieś swoje interesy, jak choćby ta stacja telewizyjna, która mówiła o radości Arabów i ilustrująca to relacją filmową pokazującą rzeczywiście ich radość, ale sprzed kilku dni i z zupełnie innego powodu.
Strasznie jest myśleć o tych chwilach, gdy ludzie szukali ratunku uwięzieni w płonących wieżach, skakali z okien, tłoczyli się do wyjść. Być może ktoś deptał po drugim, by uratować własną skórę. Ja jednak pamiętam to, co powiedział Bill Clinton, gdy gościł niedawno w Polsce. Mówił o jednym z pracowników firmy, która miała biura w World Trade Center. Gdy tuż nad jego głową wybuchło piekło on nie myślał tylko o sobie, ale o tym, by uratować kobietę na inwalidzkim wózku – i uratował ją.

Kochani! Dlaczego mówię o tych jasnych i ciemnych stronach świata? O tym podziale, który biegnie przez cały świat? Mówię to dlatego, że jest to podział biegnący przez każdego z nas? W każdym z nas dobro walczy ze złem, toczy się wojna, w której ciągle ktoś wygrywa a ktoś przegrywa. Staje się wielkim, świętym albo karłem, miernotą i świnią.
W każdym z nas Bóg walczy o nasze serce. I w każdym z nas szatan walczy o nasze serce. I tak dzieje się każdego dnia, przez całe nasze życie. Przez całe dzieje świata.
I w tych dziejach świata rozlega się Boży głos wzywający człowieka do nawrócenia: Bóg mówi: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. A zwłaszcza rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. (…) Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. (Rz 13,8-11a.12-13)
Małgorzata Hillar mówiła w swoim wierszu o ironii, cynizmie, pogardzie, sile, lekceważeniu i o tym, że prawdziwym powołaniem człowieka jest miłość, i o tym, by dać tej miłości miejsce w swoim życiu. Winniśmy dorosnąć do tej miary jaką daje nam Bóg, który ciągle wzywa nas do nawrócenia.
Bóg nieustannie, a w czasie rekolekcji w sposób szczególny, woła do nas: „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił (…). Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, (…). Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo. (Pwt 30,15-19)
Przechylmy tę walkę dobra i zła w nas na stronę dobra – wejdźmy na ścieżkę życia – wybierzmy Jezusa. Być może wiele razy w naszym życiu upadaliśmy, wiele się może w tym życiu poplątało, popełniliśmy wiele głupstw. Bóg ciągle mówi – nie trać nadziei, powstań i idź, pomogę ci się rozplątać, pomogę ci żyć inaczej.
Być może przygniecieni jesteśmy rozmiarami zła, doświadczamy własnej słabości i bezradności – jak się zmierzyć z całym światem, czy to ma sens?
Ma to sens. Każda cząstka dobra, każda próba wyrwania się z grzechu, przekreślenia gnuśności ma swoją wartość. Jest to trud, ale nie zmarnowany.
Zacząłem od jednej Małgorzaty chcę skończyć na drugiej. Małgorzata Musierowicz w „Opium w rosole” zapisuje taką myśl:
„Nikt z nas nie jest sam. Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii – a przez każdego z nas przechodzi przynajmniej kilka takich kręgów. Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione uczucie, a może i myśli – nawet te, którym nie dajemy wyrazu – zyskują nieskończony rezonans. Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje się ogniwem łańcucha myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych.
Tak więc nigdy nie wiesz, czy fakt, żeś rano zachował się podle wobec kolegi w szkole, nie sprawi, iż w południe następnego dnia kto inny dostanie zawału, za tydzień dojdzie do poważnej scysji rodzinnej w miejscowości położonej na drugim końcu polski, a po roku jakiś mąż stanu wyda złą decyzję, mogącą zaważyć nawet na losach świata. Bodźce negatywne bowiem wykazują zdumiewającą żywotność, przypominając w tym wirusy lub gronkowca złośliwego. Jednym złym czynem prowokujemy zło w innych ludziach, a ono – raz wyzwolone – mnoży się już bez końca.
Całe szczęście, że z dobrem jest tak samo. Dobry czyn, dobre słowo czy myśl powodują pozytywną reakcję w coraz to nowych osobach i mogą przenosić swój ładunek dalej i dalej – rosnąć w postępie geometrycznym i pomnażać zasób Dobra we Wszechświecie.”
Wielu z nas słabnie na duchu sądząc, że są sami, że nawet gdyby wypuszczali w świat swoje sygnały dobra, to zaginą one w szumie zła. Tak nie jest.
W tej samej książce – „Opium w rosole” – będącej rewelacyjną powieścią o stanie wojennym, Musierowicz opisuje spotkanie nauczyciela ze swoją dawną uczennicą. Profesor Dmuchawiec jest wyrzucony ze szkoły, schorowany i zgorzkniały, Gabriela, porzucona przez męża, matka samotnie wychowująca dziecko. Dzień 17 lutego 1983 roku.
„– Bał się pan profesor, że przyjdę blada, żałosna i pełna pretensji? – spytała (…) tak celnie jakby umiała czytać w myślach. Przyznał, że istotnie, coś w tym rodzaju… Gabriela się roześmiała.
– He, nigdy taka nie bywam – oświadczyła. Może pan wierzyć, jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem.
– Jakim cudem? – spytał profesor. – Jakim cudem umiesz czuć się szczęśliwa? Po tym wszystkim, po tej klęsce.
– Nic nie wiem o żadnej klęsce – świadczyła Gabrysia (…)
– Niczego w tym rodzaju nie przyjęłam do wiadomości. Ja tylko zapłaciłam swój rachunek za doświadczenie – i już je nabyłam. Już je mam. Jestem mądrzejsza. I silniejsza. Przecież sam pan nas uczył, że życie bez cierpienia jest jak jedzenie bez soli (…) Żeby pan wiedział, jak mi teraz to życie smakuje! Wszystko jeszcze przede mną. To aż zapiera dech, wie pan! I mam taką wspaniałą, taką cudowną córeczkę – ach, gdyby pan ja widział! – i już ja coś zrobię, wszystko zrobię, żeby jej świat był lepszy niż ten nasz!
– Ostrzegam cię – rzekł Dmuchawiec. – To będzie kosztować. (…)
– A niech kosztuje – powiedziała. – Niech kosztuje, co mi tam. Musi kosztować. To, co dają za darmo, na ogół nic nie jest warte. Panie profesorze kochany, niech pan się o nas nie martwi! Wszystko z nami jest tak, jak być powinno.
– O tak – z goryczą rzekł Dmuchawiec. – Jak być powinno. Wychowałem dobrych parę klas entuzjastów pozbawionych elementarnego realizmu.
Gabrysia spojrzała bystro
– To jest ich tylko kilka klas? – spojrzała gniewnie. – Czy pan przypadkiem nie jest zarozumiały? Panu się wydaje, że tylko spod pańskiej ręki wychodzą entuzjaści? No, to w takim razie skąd się ich tyle nabrało w każdym innym mieście? I w każdej innej szkole?”
Kochani! Dobra jest więcej – w każdej szkole i w każdym mieście. Wierząc w to i żyjąc tak tworzymy cywilizację miłości. Wierzę, że tylko w takim życiu jest sens.
Ktoś może jednak rzec, że moje cytaty są może i piękne, ale to literacka fikcja, pobożne życzenie. Ja jednak wierzę, że tacy ludzie żyją naprawdę wśród nas. Nie przekonanym jednak chciałbym opowiedzieć o tym co działo się wieczorem, w sobotę, 28 listopada 1942 roku w Krakowie w dzielnicy Dębniki. W tym czasie prawie cała Europa leżała u stóp hitlerowców, szczekaczki na ulicach wykrzykiwały nowiny o kolejnych sukcesach niezwyciężonego Wehrmachtu. W tym dniu, w jednym z mieszkań Teatr Rapsodyczny dawał przedstawienie „Pana Tadeusza”. Gdyby Niemcy o tym wiedzieli zarówno aktorzy jak i widzowie zapłaciliby za to obozem koncentracyjnym. Czy miało to sens? Sztuka, piękno i poezja w czasach terroru i pogardy? Miało to sens – choćby wtedy wydawało się działaniem bezsensownym i zgubnym.
Jednym z aktorów tego teatru był 22-letni wtedy Karol Wojtyła. Ten, który ogłosił po latach ofensywę cywilizacji miłości. Wydarzenie to opisuje Georg Weigl na samym początku swej biografii papieża – Świadek nadziei.
I właśnie niech nadzieja nam przyświeca, naszym rekolekcjom i całemu naszemu życiu. Miejmy nadzieję, czasem wbrew nadziei.
Bóg mówi: „Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie.” (Iz 41,16-17)
Bóg ma moc dokonać przemiany Twojego serca.
Bóg ma moc dokonać przemiany Twego życia.
Bóg ma moc dokonać przemiany was wszystkich – tego narodu.
Bóg ma moc dokonać przemiany świata.
Amen

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: