Kobieta kananejska

Potraktujmy dzisiejszą Ewangelię jako pewien model, pewien wzorzec modlitwy – modlitwy błagalnej. Oto pewna kobieta ma problem, przeżywa osobista tragedię. Jej córka dręczona jest przez złego ducha. Kobieta z tą sprawą (rzeklibyśmy intencją) przychodzi do Jezusa, prosi Go i otrzymuje to, o co prosi – córka odzyskuje zdrowie. Mamy zatem do czynienia z pewną formą błagalnej modlitwy i to modlitwy skutecznej, wysłuchanej.

Każdy z nas przezywa jakieś swoje problemy. Mniejsze i większe tragedie. Często te sprawy są tematem naszych modlitw. Mówimy o tym Bogu. I dobrze robimy. Pamiętać jednak należy, że nie wystarczy się modlić. Trzeba to jeszcze robić w sposób właściwy.

Święty Jakub w swoim liście wyraża to bardzo dosadnie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. (Jk 4,3)

Uczyńmy zatem z dzisiejszej ewangelicznej historii szkołę modlitwy dla siebie. Wyciągnijmy pewne myśli, zasady, prawa, które żądzą modlitwą prośby.

Pierwsza rzecz o jakiej winniśmy pamiętać to właściwy adresat. Jeśli zepsuł się nam samochód – idziemy do mechanika. Jeśli chcemy wyjechać na wczasy do Turcji – idziemy do biura podróży. Jeśli chcemy w naszym życiu cudu – idziemy do Boga.

To jest ważne – idźmy wtedy do Boga. Nie do diabła (choć może byłby on zdolny załatwić nam jakiś cud na lewo). Nie chodźmy do człowieka – jakiegoś energoterapeuty czy uzdrawiacza. Nie chodźmy do naszych pobożnych życzeń i marzeń. Chodźmy z tym do Boga.

Bóg jest adresatem naszym modlitw. I zawsze zanosimy je w Imieniu Jezusa. On jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek.

Kobieta kananejska tak właśnie rozpoznała Jezusa. Mimo, ze pochodziła z pogańskiego kraju zwraca się do Jezusa tytułem Syn Dawida. To tytuł mesjański. Rozpoznała w Nim Mesjasza – Zbawiciela świata.

Kolejna rzecz o jakiej trzeba pamiętać prosząc Boga to właściwa żarliwość. W osobie kobiety kananejskiej mamy tego znakomity przykład. Przychodzi do Jezusa i woła: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!” i przedstawia Mu swoją prośbę. To nie była chwila, to musiało trwać. Musiało to być gwałtowne, z emocjami. O żarliwości tej prośby świadczy fakt, że uczniowie skarżą się Jezusowi: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” Oni mieli tego dość.

O stopniu tej żarliwości świadczy tez jej zewnętrzna postawa. Ewangelia mówi, że „ona [kobieta] przyszła, upadła przed Nim [Jezusem] i prosiła: Panie, dopomóż mi! Nie wiemy czy upadła na twarz czy na kolana, ale jej postawa także wyrażała jej prośbę. Wielkie pragnienie kobiety, by być wysłuchaną wyraża się także w tym, że nie obraza się i nie zniechęca na twarde słowa, które słyszy od Jezusa pod swoim adresem: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom.” Przeciwnie – próbuje to wykorzystać na swoją korzyść odpowiadając: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów.” Ten przykład proszącej kobiety niech będzie zachętą dla nas. Oby nasza modlitwa była żarliwa w podobny sposób.

Nie wystarczy jednak sama żarliwość. Trzeba jeszcze właściwej wiary. To co tak zachwyciło Jezusa w postawie owej kobiety to jej wiara. Mówi: „O niewiasto wielka jest twoja wiara.” I dodaje: „niech ci się stanie, jak chcesz!”

Jeśli nie będziemy mieli wiary. Jeśli nie będziemy zwracać się do Boga w postawie pewnej zaufania i oddania a tylko tak „na wszelki wypadek”, to nie liczmy na wysłuchanie naszych próśb.

Kolejna sprawa – bardzo ważna. Kobieta miała właściwą postawę, zrozumiała, że od Boga nic się jej nie należy, że nie ma prawa żądać, że może jedynie prosić Go o miłosierdzie, o zmiłowanie, o łaskę. Zobaczmy, na wspomniane już trudne, raniące słowa „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom.” Kobieta odpowiada: „Tak, Panie”: Mówi tym samym – zgadzam się z tym co mówisz. Nic mi się nie należy, ja tylko wyciągam rękę po łaskę.

Może być w nas czasem taka postawa, że w zamian za nasze modlitwy Bóg „musi” nam coś dać, że jego odpowiedź jest niejako zapłatą za to co robimy (za nasze modlitwy czy też naszą „dobroć”). Fatalny błąd. Od Boga nic nam się nie należy, niczego nie wolno nam żądać, niczego nie kupujemy. To, co dostajemy jest łaską.

Inna rzecz ważna w modlitwie to nasza gotowość na przyjęcie trudnych doświadczeń. Zobaczmy: kobieta przedstawia Jezusowi swoją prośbę a ewangelista notuje, że Jezus „nie odezwał się do niej ani słowem.” Trzeba być przygotowanym na to, że my się modlimy a Bóg będzie milczał, że będziemy wołać a nie będziemy widzieć odpowiedzi. Łatwo się wtedy zniechęcić. Łatwo się wycofać, przestać. Nie ulegajmy jednak tej pokusie. Tak jak kobieta nie zniechęciła się początkowym milczeniem Jezusa, tak i my nie zniechęcajmy się gdy Bóg milczy, gdy my się modlimy.

Ostatnia rzecz o jakiej trzeba pamiętać to fakt, że Bóg nie wysłuchuje wszystkich próśb. Wysłuchuje tylko tego, co jest zgodne z Jego wolą. W naszej Ewangelii nie jest to wyrażone, ale otwierając piąty rozdział Pierwszego Listu św. Jana Apostoła czytamy: „Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą.” (1J 5,14)

Bywa, że ta Boża wola jest przed nami odkryta. Mamy na przykład tekst: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.” (Ap 3,20) Na podstawie niego możemy powiedzieć, że wolą Boga jest być z człowiekiem, przyjść do niego, gdy on o to prosi. Jeśli zatem o to właśnie prosi człowiek może być pewny, że Bóg tego wysłucha. Podobnie jest z darem Ducha Świętego. Bóg chce, by jego dzieci miały ten dar. Gdy zatem człowiek o to prosi – może być pewien, że to otrzyma.

Jeszcze jeden przykład. Czytamy w Biblii: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.” (1J 1,9) I na tej podstawie możemy być pewni, że jeśli wyznamy swoje grzechy i prosimy o ich przebaczenia, to Bóg nam je odpuszcza.

Jest jednak bardzo wiele sytuacji, gdzie ta wola Boga nie jest nam znana. Weźmy choćby taki przykład: Modlimy się o czyjeś zdrowie. Bardzo tego pragniemy, widzimy w tym nasze dobro.

Nigdzie jednak w Biblii nie jest napisane, że wolą Boga jest to, by ten konkretny człowiek, w konkretnej sytuacji został uzdrowiony. Być może jest to wola Boga, być może nie. Nie wiemy tego.

Nie znaczy to, że w takich niepewnych sytuacjach mamy się nie modlić. Modlić się trzeba. Pamiętać jednak należy, by w tej modlitwie zawsze obecna była myśl: „nie moja lecz twoja wola niech się dzieje”. Musi być pokora i otwarcie na przyjęcie także tego, co będzie dla nas trudne, co będzie wbrew naszym pragnieniom.

Właściwy adresat, właściwa żarliwość i wiara. Właściwa postawa, że nic nam się nie należy, ale wszystko jest łaską. Przygotowanie się na doświadczenie milczenia Boga i przyjęcie jego woli a nie forsowanie swojej, to warunki dobrej modlitwy błagalnej.

Jeśli tak się będziemy modlić, będziemy w zgodzie z tym czego naucza Biblia i czego chce od nas Bóg.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: