Wybrani i posłani – do katechetów 2001

Księże Biskupie, Siostry i Bracia!

Jezus był pełen miłości, życzliwości i dobroci. Właściwe dla Niego słowa, podstawowe terminy, zwroty to: „odpuszczają ci się twoje grzechy”, „i ja ciebie nie potępiam”, „dziś ze mną będziesz w raju”. Były jednak momenty, gdy ogarniał go gniew, gdy widać było działające w nim emocje. Było to wtedy, gdy spotykał faryzeusza. Nie każdego faryzeusza, ale tego, któremu zawdzięczamy współczesne rozumienie tego słowa, człowieka, dla którego wiara i Bóg były tylko pobożną maską kryjącą wszelkie plugastwo. Wtedy język Jezusa się zmieniał, mówił: „węże”, „plemię żmijowe”, „groby pobielane”, „biada wam”.

Wrażliwość Jezusa na te sprawy winna nam uświadamiać, że jest to niezwykle ważna, kluczowa kwestia. Powinno nas to prowokować do zadania sobie pytania: „Czy przypadkiem JA nie jestem faryzeuszem”.

Jesteśmy, myślę o wszystkich księżach, siostrach zakonnych i świeckich, ludźmi „zawodowo” religijnymi. Jesteśmy powołani przez Boga, wybrani i posłani. To posłanie jest oficjalnie potwierdzone przez misje, której nam udziela Kościół mianując nas jego reprezentantami. Możemy powiedzieć, że jesteśmy jego autoryzowanym przedstawicielstwem.

Taki jest nasz oficjalny szyld, tak widzą nas ludzie, tak nas odbierają i chcą byśmy prawdziwie tacy byli. Warto jednak sięgnąć głębiej poza szyld, zajrzeć do środka, sprawdzić kim jesteśmy po godzinach, co naprawdę myślimy, na czym nam autentycznie zależy? Chodzi o prawdę o nas.

Psalmista modli się: „Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. Z daleka spostrzegasz moje myśli, przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, i znasz wszystkie moje drogi.” Bóg zna prawdę naszego serca, nie ukryjemy tego przed nim. Rzecz w tym, byśmy sami tę prawdę poznali, przyznali się do niej, podziękowali za to co dobre, ale dostrzegli to, co jest naszą obłudą, plugastwem, by przeżyć nawrócenie, by być księdzem, siostrą, katechetką i katechetą według Bożego serca. Takim człowiekiem, który może błądzi, może jest słaby, ale jest szczery, oddany, który chce być cały oddany Jezusowi.

Niech Bóg nas broni przez dwulicowością, maską, obłudą. Niech Bóg nas broni przed zostaniem faryzeuszem.

Słyszałem kiedyś, przed laty, historię opowiedzianą przez młodego uczestnika rekolekcji oazowych. Przeżywał on swoje rekolekcje w górach i któregoś dnia w czasie jednej z wypraw trafił nad brzeg górskiego strumienia. Czy może być coś cudowniejszego od górskiego strumienia? Chłopak podziwiał jego piękno, podziwiał jego czystość, która wręcz zapraszała do tego, by przyklęknąć, nabrać w złożone dłonie chłodnej wody i napić się jej. Chłopak szedł dalej w górę strumienia. Po jakimś czasie zobaczył, że w tym strumieniu, w wodzie leży zdechły, rozkładający się pies. Zatem ta woda, która zdawała się być tak czysta i wspaniała, w rzeczywistości niosła ze sobą brud i rozpad – była trucizną.

Ten obraz jest dla mnie osobiście sugestywną ilustrację tego, kim jest faryzeusz. Na pozór wszystko ślicznie, pięknie, doskonale i pociągająco – cudowny pracownik na niwie Pańskiej. Naprawdę jednak jest to najemnik, wyrobnik, człowiek dbający o własne interesy, człowiek, który nie kocha tego co robi i tych komu służy. Wygląda jak pobożny, mówi i zachowuje się jak pobożny, ale od prawdziwej pobożności jest daleko – jest jak cudowny górski strumień, który niesie w sobie ścierwo psa.

Co można sadzić o takich ludziach? Frank Peretti w jednej ze swoich książek opisuje modlącą się grupę chrześcijan wraz z przewodniczącym rady tego kościoła, który modli się pięknie, używa wzniosłych, wzruszających słów i ciągle ma na ustach Imię Jezus a w swoim sercu pełen jest grzechu, nieprawości, rozwiązłości i wszelkiego łotrostwa . I opisuje w swojej wizji anioła, który temu wszystkiemu się przygląda, i opisuje jego myśli – można powiedzieć, że bardzo ludzkie. Ten duch niebieski żałuje bowiem, że anioł nie może napluć na człowieka.

Możemy powiedzieć ewangelicznie, że taki człowiek jest jak wilk w owczej skórze albo skorzystać z mądrości ludowej, która o pewnych ludziach każe mówić: „modli się pod figurą a diabła ma za skórą”.

Biada Kościołowi, gdy ma w sobie takich „chrześcijan”, biada, gdy tacy ludzie stają się pasterzami w kościele, biada, gdy wychodzą na ambonę, gdy idą na katechezę. Padają pewnie z ich ust piękne słowa ewangelii, ale skażone są trucizną, zmieszane z plewami. Jak ma się wtedy rodzić wiara, jak ma wzrastać, czym się karmić?

Siostry i Bracia – Biblia wybiega swym słowem w czasy ostateczne i pisze o wydarzeniach, co do których mam wrażenie, że spełniają się na naszych oczach. Święty Paweł pisze do Tymoteusza: „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy.” (2 Tm 3,1)

Dziś spełniają się te słowa. Apostoł Paweł pisze w Pierwszym Liście do Tesaloniczan o swoich cierpieniach , zniewagach i utrapieniach. Całe jego posługiwanie związane było z trudem, zarówno tym fizycznym jak i duchowym, związanych z odpowiedzialnością za Kościoły i poszczególnych wiernych. Iluż z nas, chodzących do wielkomiejskich gimnazjów, do jakiś niepojętych Zespołów Szkół Zawodowych, czy do jakiś innych z natury, czy przez jakieś układy, trudnych szkół. może krzyknąć – rozumiemy cię Pawle, i ty nas rozumiesz. My także cierpimy, znosimy trudy, zniewagi i utrapienia. Czasami jak ty Pawle w Efezie potykamy się z dzikimi zwierzętami (por. 1 Kor 15,32).

Czasy są trudne i wymagają szczególnego heroizmu – nie można być najemnikiem, nie można być faryzeuszem obłudą podszytym. Potrzeba wielkości, potrzeba świętości, potrzeba mocy. Potrzeba być pasterzem. Takim pasterzem, który swoja wielkość, świętość i moc czerpie od jedynego Pasterza Jezusa Chrystusa.

Kiedyś w czasie moich studenckich czasów w Lublinie byłem świadkiem jak kilku księży obgadywało swojego kolegę z diecezji. Zastanawiali się dlaczego ten niepozorny chłopak na świetne wyniki w swojej pracy. Ani przystojny, ani zgrabny; ani śpiewa, ani tańczy; ani szczególnie wymowny, ani jakiś nadprzeciętnie zdolny, a jednak udaje mu się gromadzić ludzi, zapalać ich i organizować wiele spraw, wokół niego kwitło życie, coś się działo. Wreszcie w trakcie tych poszukiwań ktoś rzucił pomysł: „a może on się modli?”

Siostry i Bracia – nasza siła jedynie z Boga. Jego winniśmy uwielbiać, jemu oddawać swe życie, modlić się jak św. Ignacy prosząc, by każda nasza myśl, zamiar, decyzja i czyn był skierowany w sposób czysty ku służbie i chwale Jego świętego majestatu. Winniśmy wchodzić do swojej komory modlitwy i tam w samotności, nie dla ludzkich oczu ale dla Pana, modlić się i wołać i pokutować za swojego grzechy a jak trzeba to gryźć palce. I pozwalać Panu, by nas formował i używał. Byśmy byli pełni Ducha, byśmy przemieniali oblicze tej ziemi.

Jest nam trudno, cierpimy upokorzenia, przeżywamy klęski, ale Pan powołał nas do zwycięskiego życia. Wybijmy sobie jednak z głowy, że to zwycięstwo przyjdzie przez magiczne sztuczki, socjotechnikę, manipulacje. Jeśli daje to efekty, to tylko na krótka metę, bo nie kładzie się fundamentów.

Tylko z Bogiem, tylko w Imię Boga. Dlatego tak ważna jest formacja – każdego: księdza, zakonnicy, świeckiego. Formacja duchowa, ale autentyczna, nie odfajkowanie jakiś rekolekcji, ale przeżycie takich rekolekcji, że po ich skończeniu widzisz pajęczynę na swoim samochodzie. Nie jakaś udawana modlitwa, której celem jest jedynie uciszenia własnego sumienia, ale prawdziwe darcie palcami ziemi, mocowanie się z Panem, targowanie się o lud, który jest nam, pasterzom powierzony.

Mam mieszkanie z balkonem, z którego widać perspektywę ulicy Grodzkiej, warto zobaczyć co dzieje się w tym centrum pubowo-narkotykowym w dowolny piątek czy sobotę roku. Podejrzeć zachowania młodzieży, ich język, odzywki, poznać ich sposób myślenia. Krzywdziłbym młodzież, gdybym wszystkich wsadził do jednego worka, ale jak wielu spośród nich jest zagubionych. Nie ma ich w kościele, zatracili wartości, oddali się konsumpcji, użyciu, łatwiźnie, zatracili gdzieś ambicje. Zaślepieni idą na zatracenie i często już tu na ziemi dla siebie bądź innych urządzili już piekło.

Taka jest w jakiejś swojej części młodzież a my – pasterze – jak to odbieramy, jak na to reagujemy? Co robimy konkretnego, oprócz narzekania?

W mojej Biblii jest taki przejmujący fragment. Bóg się skarży: „Lud tej ziemi mnoży gwałt i rozbój, krzywdzi ubogiego i nędzarza, a bezprawnie uciska cudzoziemca. I szukałem wśród nich męża, który by wystawił mur i stanął w wyłomie przede Mną, by bronił tej ziemi i przeszkodził Mi w jej niszczeniu, a nie znalazłem takiego. (Ez 22,29-30) Jest wiele zła, wiele nieprawości wśród ludu który żyje na tej ziemi. Tak wiele, że Boża sprawiedliwość powinna to zniszczyć, wypalić do szczętu. Ten lud pozostaje jednak ludem Boga i nie ustaje nad tym ludem Boża miłość. I Bóg szuka proroka, szuka pasterza, szuka kogoś, kto by stanął między tym ludem a Bogiem. Stanął mimo, że się wszystko wali a w murach same wyłomy i obronił ten lud, wyprosił, wytargował od Boga.

Czy chcesz być takim człowiekiem? Czy chcesz być takim pasterzem? Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce. Czy możemy powiedzieć o sobie, że jesteśmy takimi pasterzami? Paweł napisał „stanęliśmy pośród was (…) jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi.” Czy mamy taką miłość, taką troskę?

W te wakacje, z ust jednej z katechetek usłyszałem: „nigdy nie mówię >moi uczniowie<, mówię zawsze >moje dzieci<”. Czy to byłaś ty? Czy to byłeś ty? Oczywiście nie o etykiety, słowa i szyldy tu chodzi, nie chodzi o to co się mówi, ale o to kim się jest i jakie masz serce. Zbadaj sam siebie i zapytaj, czy masz w swoim sercu swoje dzieci, w jaki sposób jesteś za nie odpowiedzialny. Ile poświęcasz im czasu, zainteresowania, do jakich ofiar jesteś zdolny, czy jesteś zdolny oddać, jeśli trzeba, za nich życie?

I o to samo chodzi w naszym życiu – odrzućmy pozory pobożności, odrzućmy udawanie. Ludzi możemy oszukać, możemy nawet oszukiwać samego siebie, ale nigdy Boga. On nie chce naszych modlitw, nie chce naszych Mszy świętych, komunii, pierwszych piątków miesiąca, nie chce naszej pracy, naszych katechez, całego naszego zaangażowania, jeśli WPIERW nie dostanie nas samych. Zatem ofiarujmy Mu samych siebie. Nie martwmy się też, że to taki czasami marny dar, takie wdowie dwa grosze, to nasze poplątane, grzeszne życie. Bóg ma moc je wyprostować i przemienić, trzeba je tylko wrzucić do skarbony, oddać Panu Bogu.

Spójrzmy na Piotra – ciekawe miał życie – sam mówił do Jezusa, odejdź ode mnie, bo jestem człowiek grzeszny. Porywczość, wybujałe ambicje, wreszcie zdrada i tchórzostwo. A wybrał go Pana na Pierwszego pasterza.

„Gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. (J 21,15-17)

Oto samo dziś pyta każdego z nas, i dzisiaj mówi, że ważna jest tylko miłość, tylko ona się liczy w pasterskiej misji Kościoła.

Drogi katecheto, twoja praca, twój trud i wysiłek nie będzie zapomniany. Może nie zauważą i nie docenią cię ludzie, ale doceni i zauważy, i pochwali Bóg.

Może czujesz się samotny, opuszczony, bezradny, w ciemnościach duchowym i życiowych. Proszę, byś odnalazł się w wyznaniu i wierze psalmisty: „ze wszystkich stron mnie ogarniasz i kładziesz na mnie swą rękę”. Nie jesteś sam, jest naprawdę z tobą Bóg i Jego błogosławiąca ręka na tobie

.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: