Trzy myśli – o brudzie, jego skutkach i oczyszczeniu

Mława, 10 Lutego 2008, I niedziela Wielkiego Postu; Rdz 2,7-9; 3,1-7; Ps 51,3-6.12-14.17; Rz 5,12.17-19; Mt 4,4b; Mt 4,1-11

„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.” (Mt 4,4b)

Teksty liturgii słowa mówią dzisiaj wiele o grzechu, wskazują jak do grzechu dochodzi. Jednocześnie mówią o tym jak przed grzechem się bronić. Spróbujmy z tych czytań wydobyć trzy myśli.

Pierwsza myśl to taka, że grzech brudzi. W psalmie 51 napisano: „Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego.” (Ps 51,4) Myjemy się, gdy jesteśmy brudni, czyścimy coś, gdy jest brudne. Psalmista woła o obmycie i oczyszczenie z grzechu, bo grzech jest właśnie tym, co nas brudzi.

Na brud można patrzeć jednak z różnych stron. Może on budzić odrazę – brzydzimy się czegoś, co jest brudne – brudnej szklanki, brudnej toalety, brudnej chustki do nosa. Można jednak widzieć brud inaczej – jako coś co ogranicza, krępuje, przeszkadza we właściwej komunikacji czy funkcjonowaniu.

Zabrudzone, nieczyszczone ksero może zacząć źle odbijać, zabrudzone szkła okularów sprawią, że mniej będziemy widzieć i bardziej się będą męczyć nasze oczy, zabłocone reflektory samochodu sprawia, że mniej będziemy widzieć w czasie nocnej jazdy, będziemy jechać wolniej, albo sprowadzimy niebezpieczeństwo na siebie, czy na kogoś, na drodze.

Czym jest brud naszego grzechu? Często zabrudzony grzechem człowiek budzić będzie odrazę, ale tylko u ludzi. Bóg zawsze odróżnia człowieka od jego grzechu-brudu, odrazę będzie czuł do samego grzechu, ale nigdy do człowieka, ten zawsze pozostanie jego umiłowanym dzieckiem.

Nie można jednak z tego faktu wyciągać wniosku, że grzech można lekceważyć, nie można myśleć, że po prostu przyjdzie się do Boga (jak do mamy, taty), a On po prostu nas oczyści (tak jak mama, tata umyje i wykąpie), grzech odrzuci (tak jak mama, tata spuści brudną wodę) a nas przytuli (tak jak mama, tata).

Nie można tak myśleć! Dlaczego? Bóg co prawda zawsze nas przyjmie, obmyje z grzechów i przytuli, ale… przez grzech możemy mieć trudności z przyjściem do Niego! Postaram się to wyjaśnić i będzie to kolejna myśl na dzisiejszą homilię.

Spójrzmy na grzech Ewy. Na początku Bóg objawił się Ewie jako dawca dobra, jako ktoś kochający i troskliwy. Dał życie, dał ogród Eden, dał siebie.

Ewa jednak zgrzeszyła. Powiedzieliśmy sobie, że grzech jest brudem. Ten brud wszedł w jej myślenie i odczuwanie. Przyjęła za prawdę te kłamstwa, które o Bogu powiedział szatan (on ukrywa się pod postacią węża).

Bóg jest dobry a szatan pacnął bryją kłamstwa i Ewa uwierzyła, że Bóg jest zazdrośnikiem.

Bóg kocha i opiekuje się człowiekiem a szatan pacnął kolejną bryją kłamstwa i Ewa uwierzyła, że Bóg jest egoistą i kłamcą myślącym tylko o sobie.

Bóg jest potężny a szatan pacnął jeszcze jedną bryją kłamstwa i Ewa uwierzyła, że Bóg jest słaby i boi się, by w człowieku nie pojawił mu się równorzędny konkurent.

Zwróćmy teraz pilną uwagę – jeśli szatanowi udało się tak zabrudzić myślenie i czucie Ewy, skoro jej obraz Boga został tak zniekształcony, skoro tak skrzywiło się jej wyobrażenie o Bogu, to czy Ewa pobiegnie do Boga i poprosi go: „oczyść mnie, obmyj, przytul”?

Nie!

Tego nie ma w naszym fragmencie czytania, ale gdy po grzechu Bóg pojawił się w ogrodzie Eden to Adam i Ewa schowali się. Biblia mówi: „Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, (…) SKRYLI się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, PRZESTRASZYŁEM się, bo jestem nagi, i ukryłem się.” (Rdz 3,8-10)

Bóg chciałby oczyścić, obmyć, przytulić – ale człowiek siedzi w krzakach i myśli, że Bóg jest jego największym wrogiem.

Co robić w tej patowej sytuacji?

Czas na trzecią myśl.

Jeśli człowiek boi się bezpośredniej konfrontacji z kimś to… trzeba go uspokoić, wyciszyć, upewnić, że mu nic nie grozi.

Tak samo jest z Bogiem – potrzeba nam informacji o Nim (ale prawdziwych, nie zakłamanych przez diabła czy ludzką głupotę), trzeba nam prawdy o Nim, poznania jaki On jest naprawdę, jaki jest jego charakter, sposób działania. Poznania tego, czy trzeba przed nim uciekać, czy też można się do Niego przytulić. Potrzeba nam prawdy o Bogu i uwierzenia w nią.

Jest w liturgii takie miejsce, gdzie wszyscy mówimy: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko SŁOWO, a będzie uzdrowiona dusza moja.” Jest to wzięte z ewangelicznego fragmentu o uzdrowieniu sługi setnika. Jezus nie musiał przychodzić osobiście, wystarczyło, że wypowiedział słowo.

Słowo Jezusa, Boże Słowo ma wielką moc. Wspomnijmy tylko scenę stworzenia: „Bóg RZEKŁ: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość.” (Rdz 1,3) Wspomnijmy tylko scenę uzdrowienia trędowatego: „[Jezus] RZEKŁ do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.” (Mk 1,41b-42)

W Psalmie 51, cytowanym już dzisiaj, psalmista woła: „Stwórz [czym jak nie SŁOWEM], o Boże, we mnie serce czyste”. (Ps 51,12a)

Mamy wiec sposób na poradzenie sobie z brudem. Tym brudem naszego grzechu, który włazi w nasze oczy, zniekształca prawdę o Bogu, sprawia, ze zamiast Boga kochać, uciekamy od Niego.

Słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym, w Biblii niesie w sobie moc oczyszczenia, to słowo nas obmyje, przywróci nam prawdę o Bogu, będzie zaczątkiem naszego nawrócenia.

Tylko…

Tylko trzeba odkręcić kran! Jeśli stoimy przed umywalką z brudną twarzą, to nie wystarczy wiedzieć, że w tej rurze przed nami jest woda – to nas nie oczyści. Trzeba odkręcić kran.

Tak samo nie wystarczy wiedzieć, że Słowo Boże zawarte w Biblii może nas oczyścić – dać nam wyzwalającą prawdę o Bogu, trzeba jeszcze je otworzyć.

Na progu kolędy zapowiadaliśmy, że tegoroczną pamiątką z naszej wizyty będzie kartka z „przepisem” naszego księdza biskupa na medytację Pisma Świętego.

Czy stała się ona impulsem, by coś zmienić w naszej relacji do Pisma Świętego? Jeśli ta relacja jest, by ją pogłębić, jeśli jej nie ma, by ją rozpocząć, by zaprzyjaźnić się z tą Księgą, która niesie nam oczyszczenie i życie.

„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.” (Mt 4,4b) To słowa Jezusa, który Bożym Słowem, cytując fragmenty Księgi Powtórzonego Prawa, rozprawił się z diabelskimi pokusami.

Jeśli nie mamy tego słowa – Słowa Bożego, szatan będzie dawał nam swoje słowo o Bogu – słowo kłamstwa. Kłamstwo to będzie brudem, który sprawi, że nie będziemy Bogu ufać, że nie będziemy Go szukać. Tym samym uciekać będziemy od życia, przytulimy się do śmierci.

Odkręćmy źródło wody żywej, tryskającej Z Bożego Słowa. Proszę o jedno, o coś małego, proszę, by dzisiaj, jako kontynuację tego kazania, otworzyć, choćby na chwilę, księgę Pisma Świętego, na Ewangelii. Niech popłynie święta woda, która nas obmyje i oczyści, da nam prawdziwe nawrócenie.

Wierzę, że ta mała strużka Bożego Słowa przeleje się i przerwie szatańskie wały naszej niemocy, które oddzielały nas od Słowa, oddzielały nas od życia.

„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.” (Mt 4,4b)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: