W namiocie

Kazanie na V Niedzielę Wielkanocną, rok C (do Ap 21,1-5a)

Mława, 6 maja 2007

W czasie wielkanocnym Kościół bardzo często wybiera do liturgii ewangelię Jana, Dzieje Apostolskie i Apokalipsę. Ten układ zachowuje także zestaw czytań na dzisiejszą niedzielę.

Dlaczego jednak takie a nie inne księgi?

Ewangelia Jana zawiera liczne mowy Jezusa, których prawdziwą głębię można zrozumieć jedynie z perspektywy zmartwychwstania. Dzieje Apostolskie to kronika pierwotnego Kościoła rozwijającego się po zmartwychwstaniu właśnie. Do tej pory wszystko jasne, ale dlaczego jeszcze Apokalipsa? Czy nie jest to księga ostatnia w Nowym Testamencie, i czy nie traktuje o czasach ostatecznych?

Jest to rzeczywiście ostatnia księga w Biblii i faktycznie opisuje ona proroczo czasy ostateczne, ale te czasy ostatecznego to nie jakaś odległa przyszłość, ale czas, w którym przyszło istnieć Kościołowi i nam samym. Zmartwychwstanie Jezusa otworzyło świat i ludzkość na czasy ostateczne i my w nich żyjemy. Apokalipsa mówi o nas i jest dla nas. Opisuje zmagania dobra i zła i ostateczny tryumf Boga.

Jednak ta księga „o nas i dla nas” wydać się może księgę trudną i nie zachęcającą do lektury – smoki, bestie, trąby, szarańcza jak konie, dziwne widzenia i symbole.

Choćby dzisiejszy fragment: Nie dość, że jakieś miasto spada z nieba to jeszcze jest przyozdobione jak panna młoda. Mając największą wyobraźnię trudno to sobie wyobrazić. Jednak nie o wyobraźnię tu chodzi a o zrozumienie. Podejmijmy zatem trud zrozumienia tych kilku wersetów.

„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.” Ap 21,1 Nowe przeciwstawione staremu to częsty motyw Biblii, zwłaszcza Nowego Testamentu. Tę nowość wprowadza Chrystus, jest to dar zmartwychwstania – zapisana grzechami tablica staje się czysta. Nie dlatego, że starta, nie dlatego, że zmyta, nie dlatego, że oskrobana. Jest czysta dlatego, że jest nowa. Dar zmartwychwstania to nie jakaś drobna zmiana, korekta, ale rewolucja, przeobrażenie, jakościowy skok. Tak trzeba rozumieć słowa, które mówią o nowym imieniu, nowym stworzeniu, nowej ziemi, nowym Jeruzalem.

„I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.” Ap 21,2

Zstępowanie z nieba, oznacza Boży dar. Zstępujące miasto jest dziełem i darem Boga. I to miasto jest oblubienicą. W tym wersecie także wraca częsty motyw biblijny. Bóg ukazuje siebie jako oblubieńca a swoich wiernych jako oblubienicę. Ten obraz pokazuje dokładnie czego Bóg od nas chce. On chce miłości.

O co chodzi w miłości małżeńskiej? Czy o to, by mężczyzna zarabiał, budował, naprawiał kran, pomagał, wychowywał? Czy o to, by kobieta gotowała, sprzątała, cerowała? Na pewno tak, ale to wszystko są drugorzędne sprawy wobec tego, że mężczyzna chce kobiety a kobieta mężczyzny. W normalnym, zdrowym układzie oni pragną siebie, pragną bliskości, intymności, serca. Powinni być darem dla siebie, a to co robią dla siebie wyrazem tej miłości. Czy kobieta będzie się cieszyć naprawionym kranem, gdy wie, że serce mężczyzny z którym mieszka nie należy do niej?

To samo powinno być w chrześcijaństwie. W normalnym, zdrowym układzie człowiek pragnie Boga dla Niego samego i Bóg pragnie człowieka dla niego samego. Bóg chce nas samych a nie naszego kadzidła, naszych modlitw czy praktyk religijnych. Czy Bóg będzie się cieszył kadzidłem widząc, że serce człowieka nie należy do niego.

„I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi.” Ap 21,3

Dla mnie osobiście jest to bardzo mocny tekst i na wskroś rewolucyjny. Jest to kompletna nowość i kopernikański przewrót. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że może być to werset mało czytelny. Dlatego zatrzymamy się przy nim dłużej.

Jest tu mowa o przybytku. W grece jest to wyraz σκηνη. Oznacza on dokładnie i pierwotnie namiot. Wtórne znaczenie to zamieszkanie, bo dla człowieka wschodu, w starożytności, zamieszkanie to było rozbicie namiotu. Jeszcze dalsze znaczenie tego słowa to miejsce modlitwy, bo naród wybrany, po wyjściu z Egiptu i zawarciu na Synaju przymierza z Bogiem otrzymał polecenie sporządzenia namiotu, który stał się miejscem zamieszkania Boga. Po zdobyciu Palestyny, Żydzi zbudowali coś bardziej trwałego – murowaną, wielką świątynię, ale jej funkcja pozostała ta sama – była „namiotem”, miejscem zamieszkiwania Boga. Taki był pierwszy przybytek.

Czy to był przybytek dla ludzi? Absolutnie nie! Nie wolno było tam wchodzić nikomu. Każdego dnia wchodził tam tylko wyznaczony kapłan, a do pewnej części przybytku tylko raz w roku wchodził najwyższy kapłan.

Jezus wprowadza tu rewolucję. On zmienia świątynię – sam się nią staje.

Jest taki fragment Biblii, który (założę się) wszyscy znają. Ja powiem początek i poproszę wszystkich o dokończenie. A Słowo stało się ciałem… i zamieszkało między nami. Jest to fragment pierwszego rozdziału Ewangelii Jana. Z tym, że słowa „zamieszkało” to wtórne znaczenie słowa εσκηνωσεν. Dokładnie to słowo znaczy „rozbił namiot”. Zamiast więc mówić: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.” (J 1,14a) należałoby mówić: „A Słowo stało się ciałem i rozbiło swój namiot wśród nas.” A jeśli się temu rozbijaniu namiotów dziwimy to dopowiem „na deser”, że znany nam wyraz tabernakulum znaczy po łacinie właśnie „namiot”. Zobaczmy więc, że Jezus mieszka w namiocie, który rozbił wśród nas.

I nie chodziło tylko o rozbicie tego namiotu, ale także o jego otwarcie. Jest taki drobny, ale ważny szczegół w ewangelicznym opisie śmierci Chrystusa. Czytamy u Mateusza: „Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać.” (Mt 27,50-51)

Zasłona wisiała w wejściu do świątyni, zakrywała wnętrze, skrywała tajemnicę. I oto zostaje przedarta. Oto to, co było zakryte przed ludźmi, stało się odkryte. Już nic nie zasłania, miejsce mieszkania Boga jest dostępne, zaprasza.

I to jest istota przybytku – świątyni Nowego Testamentu – przybytek jest otwarty, można do niego wejść. Jesteśmy zaproszeni. Już nie jesteśmy kibicami, którzy patrzą z daleka. Nie jesteśmy nawet uczestnikami, ale kimś więcej – sprawujemy sami, wraz z prezbiterami, świętą liturgię.

Ale po tej liturgii rozejdziemy się do domów. Nie mieszkamy tutaj. Przychodzimy i odchodzimy. I na tym tle wróćmy do Apokalipsy i zobaczmy jakiego przybytku chce Jezus: „Oto przybytek Boga z ludźmi: i ZAMIESZKA WRAZ Z NIMI” Tu nie chodzi o odwiedziny, wizyty i rewizyty. Tu chodzi o zamieszkanie. Rzecz jasna nie możemy tego rozumieć jako polecenie przyniesienia do kościoła swoich łóżek i szczoteczek do zębów. Chodzi tu o relację, o bliskość, o zjednoczenie, o intymność. Bóg chce być z nami.

Bóg chce być z nami. Tylko czy my tego chcemy?

A warto, bo oto przechodzimy do kolejnego wersetu: „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.” Ap 21,4

Te słowa niosą wielką pociechę, ale czytać je trzeba zawsze wraz z poprzednim wersetem. Ta wolność od utrapień nie spada na człowieka nie wiadomo skąd, ale jest wynikiem obcowania człowieka z Bogiem –zamieszkiwania we wspólnym przybytku.

Apokalipsa pokazuje pewien horyzont – to się dopiero wypełnia, to się staje, to nadchodzi. Jeśli nawet tego nie doświadczamy, to mamy cel, do którego powinniśmy zmierzać.

„I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.” Ap 21,5a

Ta nowość jest dla nas, tylko czy my nie przyzwyczailiśmy się do tego co stare?

Najpiękniejszym, choć smutnym, obrazem „tkwienia w starym” jest widok tych, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli spędzają Mszę Świętą przed kościołem – tkwią po uszy w starym testamencie i jedynie kibicują Bogu.

Ale czy my, którzy jesteśmy w środku, którzy widzimy ołtarz, i namiot-tabernakulum, czy jesteśmy tu z wizytą, by spotkać się, porozmawiać i jednak odejść, czy też pragniemy czegoś więcej – zamieszkać z Nim, być z Nim, być w Jego sercu? Nie traktować bycia oblubienicą jako tylko pewnego hasła, ale jako namacalnej rzeczywistości, której Bóg dla nas pragnie i do której nas wzywa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: