Wszystko wróci do normy

Poniedziałek wielkanocny, Mława, 09 kwietnia 2007

„Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy. Nasze świątynie odzyskają całoroczny luz. Nie trzeba będzie stawać w jakimś ścisku – na większości nabożeństw będzie można znaleźć miejsce siedzące. Zmniejszy się także, i to radykalnie, liczba udzielanych komunii.

Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy. Zapomnimy o zmartwychwstaniu, o Wielkanocy i zaczniemy normalnie żyć. Tylko straszne jest to co jest dla nas normą. Straszne jest to, co uważamy za normalne życie.”

Te sześć zdań wypowiedziałem w poniedziałek wielkanocny przed dwoma laty. Pomyliłem się i to bardzo. Po pięciu dniach umarł papież, później był jego pogrzeb a wszystkie świątynie i konfesjonały przeżyły prawdziwe oblężenie. Ten czas nazywano wielkimi narodowymi rekolekcjami.

Pomyliłem się i to bardzo, ale tylko co do tygodni czy miesięcy, bo na pewno nie co do idei, nie co do myśli, którą chciałem wyrazić. W gruncie rzeczy wszystko wróciło do „normy” – do życia tak jakby Boga nie było. Bez pamięci o Nim, bez pragnienia uszanowania jego przykazań, bez liczenia się z Jego wolą. Wszystko wróciło do tej chorej normy tylko kilka tygodni później.

To nie jest tylko nasza cecha.

Jeden z pastorów nowojorskich opowiadał jak w niedzielę po zamachach 11 września na wieże World Trade Center ludzie walili drzwiami i oknami do kościołów, do zborów, do synagog. Wołali do Boga, modlili się, szukali odpowiedzi. I co z tego zostało?

Badania socjologiczne zrobione rok po zamachach stwierdziły, że liczba praktykujących wiarę w Nowym Jorku jest mniejsza niż przed zamachami.

Tam też wszystko wróciło do normy.

Wspomniałem o wydarzeniach, które mobilizowały całe społeczeństwa i narody. Są jednak i wydarzenia poruszające tylko pojedyncze rodziny czy same jednostki – śmierć kogoś bliskiego, ciężka choroba, jakieś dramatyczne sytuacje. Jak często przy tych okazjach biegnie się do Boga, obiecuje się Mu wiele rzeczy, jest blisko Niego. A potem? Po dwóch tygodniach, po pół roku… wszystko wraca do normy.

Czy musi tak być? Czy jesteśmy na to skazani? Czy mamy stawać przy Bogu tylko od wielkiego dzwonu, od jakiejś super okazji, wydarzenia?

Niczego nie musimy, wszystko, co się dzieje w sferze naszego ducha jest naszym wyborem.

Wszystko wraca do normy, bo… chcemy by wróciło do normy. Ta „norma” nie spada z góry, my ją wybieramy, kochamy, dobrze się w niej czujemy.

Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki tę „normę” przyrównywał do żaby, która cały swój czas przeżywa w bagnie i błocie, od czasu do czasu tylko wynurzając się dla złapania oddechu. Tak samo ludzie przez cały rok żyją w grzechu, bez wpływu Boga na ich życie, przypominając sobie o Nim tylko na kilka chwil około Wielkiej Nocy. A potem wracają do bagna swoich grzechów – wracają do normy.

Czy musi tak być? Nie musi! To zależy od nas, czy wybierzemy wodę żywą, czy bagno swoich grzechów.

„Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy. Nasze świątynie odzyskają całoroczny luz. Nie trzeba będzie stawać w jakimś ścisku – na większości nabożeństw będzie można znaleźć miejsce siedzące. Zmniejszy się także, i to radykalnie, liczba udzielanych komunii.

Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy. Zapomnimy o zmartwychwstaniu, o Wielkanocy i zaczniemy normalnie żyć.”

A może nie? Może zostaniemy przy łasce Zmartwychwstania, przy Bogu i Jego przykazaniach? To zależy od nas, czy wybierzemy nowe życie, czy jak żaba wrócimy do swojego bagna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: